100 HITÓW W CZASACH TRIUMFU GŁUPOTY I ZŁA
Cała prawda o sytuacji społeczno-ekonomicznej Polski i świata
Kryzys gospodarczy liberalizmu, krytyka liberalizmu, liberalizm, trzecia droga, socjologia, ekonomia, polityka, politologia, nauki społeczne, neoliberalizm, globalizacja, alterglobaliści, Naomi Klein, Joseph Stiglitz, no logo, doktryna szoku, terapia szokowa

Data: 22 marca 2010

Licznik odwiedzin: 10933, Strona istnieje dni: 768

POLECAM REWELACYJNE KSIĄŻKI: NAOMI KLEIN - "Doktryna szoku", "No logo", JOSEPH STIGLITZ - "Wizja sprawiedliwej globalizacji", "Globalizacja"
TADEUSZ KOWALIK "WWW.POLSKATRANSFORMACJA.PL"


  1. WSTĘP I PODSUMOWANIE

  2. Strona ta przedstawia krytykę współczesnego liberalizmu (neoliberalizmu) w postaci faktów i myśli, a więc nie wynikającą z ideologicznego zacietrzewienia.
    Neoliberalizm głosi ograniczanie regulacyjnego wpływu i wydatków państwa, prywatyzację wszystkiego i niskie podatki. Jest to przepis, na którym z założenia mają opierać się najlepsze gospodarki.
    Ale jeśli zdefiniujemy gospodarkę, jako narzędzie, które wszyscy tworzą i z którego wszyscy korzystają, i popatrzymy na fakty, to okaże się, że praktyka bezlitośnie kwestionuje teorię. I przyzna to każdy, kto nie jest gotów na uparte trwanie w błędzie, chociażby na podstawie obecnego kryzysu gospodarczego.
    Ale nie tylko. We wszystkich państwach, w których zastosowano szokową terapię neoliberalną (np. Chile, Argentyna, Brazylia, Indonezja, RPA, Rosja, Polska), wystąpił i narastał problem dużego bezrobocia, biedy i drastycznych rozwarstwień społecznych. Są to problemy, które nie mogą ot tak sobie być, bo ciągną za sobą wiele poważnych patologii, które drastycznie zmniejszają jakość życia całego społeczeństwa. A myślę tu o korupcji, ciemnocie, problemach zdrowotnych, ekologicznych i braku postaw obywatelskich.

    Jak pokażę na zamieszczonych na tej stronie danych, największy sukces na świecie odniosły kraje rezygnujące ze skrajnych eksperymentów gospodarczych; kraje, w których wyraźnie niezbędna rola państwa jest znacząca (ograniczanie wyzysku, redystrybucja od bogatych do biednych). Myślę tu przede wszystkim o krajach skandynawskich. Tak zwana "trzecia droga" - stan mieszany, pośredni pomiędzy socjalizmem a współczesnym liberalizmem, przejawia się tym, że niezłe pieniądze mają nie elity, ale masy. A to skutecznie zmniejsza chęć zdobywania pieniędzy z łapówek, ułatwia dostęp do edukacji i metod leczenia, a także powoduje, że nieskupieni tylko na przetrwaniu obywatele, zaczynają postrzegać problemy otoczenia.
    Fakty kwestionują również twierdzenie, mówiące, że liberalizacja gospodarki oznacza szybki rozwój gospodarczy i nowe miejsca pracy.
    Na poniższym wykresie widać, że w okresie przed otwarciem się gospodarki Polski na Unię Europejską (1989-2004), wyraźna tendencja spadku bezrobocia i nasilenia wzrostu PKB, cechowała tylko mniej liberalne rządy lewicowe.

    RZĄDY LEWICY: 1993-1997, 2001-2005
    RZĄDY PRAWICY: 1989-1993, 1997-2001, 2005-teraz

    pkb i bezrobocie w Polsce 1989-2008

  3. DANE O POLSCE

  4. Na początek garść ciekawych i podstawowych danych o Polsce, ale niekoniecznie powszechnie znanych:

    Powierzchnia: 312,68 tys. kilometrów kwadratowych (9 miejsce w Europie, 68 miejsce w świecie)
    Ludność: 38,48 miliona (8 miejsce w Europie, 34 miejsce w świecie)
    Procent ludzi mieszkających w miastach: 62%
    Liczba miast: 903
    Największe 10 miast: Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Szczecin, Bydgoszcz, Lublin, Katowice
    Produkt krajowy brutto (PKB): 525 mld dolarów (8 gospodarka Europy, 18 gospodarka świata)
    Udział sektora państwowego w PKB: 20,1%
    PKB na osobę (uwzględniając poprawkę na ceny w kraju): 17482 dolarów (27 miejsce w Europie, 50 miejsce w świecie)
    Dzietność: 1,28 dziecka na kobietę
    Przyrost naturalny: -0,047%
    Zadłużenie państwa: 222,3 mld dolarów (październik 2009)
    Odsetek ludzi poniżej minimum socjalnego: 60,5%
    Odsetek ludzi poniżej minimum egzystencji: 12%
    Odsetek bezrobotnych: 12,8%
    Wskaźnik zatrudnienia: 51%
    Minimalna płaca: 1317 zł brutto
    Liczba parków narodowych: 23 (stanowią 1% powierzchni kraju)

  5. 20 LAT MINĘŁO...

  6. W tym roku mija 20 lat od upadku PRL-u. Z tej okazji warto przypomnieć pewne szczegóły historyczne...
    "Solidarność" była związkiem zawodowym, zbuntowanym przeciwko dyktatowi oderwanego od rzeczywistości i butnego politbiura. Obalała ona PRL nie dlatego, że była przeciwna rozwiązaniom socjalnym, ale dlatego, że PRL był zdegenerowany i miał robotników gdzieś. Sztandarowe hasło "Solidarności" to: "Socjalizm tak, wypaczenia - nie". Po zwycięstwie, chciano oddać zakłady pracy w ręce pracowników (spółdzielnie).
    Niestety, po zwycięstwie okazało się, że Polska ma 40 mld dolarów długu i inflację rzędu 600 procent. Wykorzystał to Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który obiecał Polsce pomoc finansową, ale w formie szantażu: musicie w zamian za to prywatyzować i deregulować gospodarkę. Tak oto rząd Mazowieckiego, zamiast realizować lewicowy program "Solidarności", zaczął realizować program skrajnie prawicowy (wbrew społeczeństwu).
    Na efekty nie trzeba było długo czekać. Wzrost cen i bezrobocia z 0% w 1989 roku do 16,4% w 1993 roku sprawił, że do władzy w 1993 roku doszli postkomuniści. Po czterech latach ich w miarę zrównoważonych rządów wzrost PKB wynosił 6,8%, a bezrobocie spadło do 10,3%.
    Fatalna powódź w 1997 roku i niefortunna wypowiedź Cimoszewicza sprawiła, że w 1997 roku do władzy doszła prawicowa, neoliberalna AWS. I znowu gospodarka została zepsuta... Dane z 2001 roku to: 17,5% bezrobocie, wzrost PKB tylko 1%. I wielka dziura budżetowa na 90 miliardów złotych (dziura Bauca).
    I znowu do władzy doszła lewica. Niestety, musiała naprawiać to, co zepsuła AWS i niefortunnie robiła to kosztem biednych. Dlatego w 2005 roku do władzy dochodzi antykomuszy, prokościelny i nieliberalny PIS. Media nienawidzą tej partii, bo chce ona rozliczać wpływowych i jest zbyt konserwatywna gospodarczo i obyczajowo.
    Mimo, że gospodarka w skali makro ma się nieźle (wzrost PKB 6,5 %, bezrobocie 11,4 %) to, już w 2007 roku do władzy dochodzi PO, bo śpiewa wyborcom ładną piosenkę o Irlandii i epatuje miłością i zaufaniem. Po wyborach, PO zdejmuje maskę i szykuje neoliberalny skok na ten umęczony kraj. I nie mam złudzeń. W 2011 roku przyjdzie komuś to znowu posprzątać...

  7. EUROPĘ TRZEBA DOCENIĆ

  8. Ludziom najlepiej żyje się wtedy, gdy mają dość środków na życie, są zdrowi, wyedukowani, nie ma między nimi zbyt dużych nierówności (by nie mieli poczucia niesprawiedliwości), gdy środowisko naturalne jest w dobrym stanie i egzekwowane jest prawo (mało korupcji).
    Są odpowiednie parametry, które mierzą części składowe życia szczęśliwego (przynajmniej niektóre). Zobaczmy jak przedstawiają się światowe pierwsze piątki pod względem tych parametrów:

    Wskaźnik rozwoju społecznego (HDI), mierzący bogactwo na jednostkę, wykształcenie i stan zdrowia - 1. Norwegia, 2. Australia, 3. Islandia, 4. Kanada, 5. Irlandia, 41. POLSKA
    Wskaźnik Giniego, mierzący nierówności społeczne (najkorzystniejsze wartości) - 1. Szwecja, 2. Słowenia, 2. Dania, 3. Islandia, 4. Czechy, 31. POLSKA
    Wskaźnik ochrony środowiska (EPI), mierzący osiągnięcia w ochronie środ. naturalnego - 1. Szwajcaria, 2. Szwecja, 2. Norwegia, 3. Finlandia, 4. Kostaryka, 42. POLSKA
    Wskaźnik percepcji korupcji (CPI), mierzący postrzeganie korupcji w kraju przez biznes i analityków - 1. Nowa Zelandia, 2. Dania, 3. Singapur, 4. Szwecja, 5. Szwajcaria, 49. POLSKA
    Indeks demokracji, mierzący rzeczywisty wpływ ludzi na to, co dzieje się w kraju - 1. Szwecja, 2. Norwegia, 3. Islandia, 4. Holandia, 5. Dania, 45. POLSKA

    Wyraźnie widać, że we wszystkich pierwszych piątkach przeważają nieliberalne państwa Europy Zachodniej. Liberalna Polska niestety daleko...
    Tak więc, w Europie Zachodniej, a szczególnie w Skandynawii, żyje się najlepiej, pomimo, że Europa ponoć nie nadąża w bogaceniu się, w nauce i w kosmosie...

  9. WYZYSK, A POTEM CHOĆBY POTOP

  10. Kwestia ciągłości gatunku jest sprawą absolutnie podstawową. Bo w ostatecznym rozrachunku nie liczy się to, czy pokolenie miało przyjemne życie, ale to, czy zostawiło po sobie kolejne pokolenie. A więc imperatywem ewolucyjnym jest wyższość posiadania dzieci nad konsumpcją.
    Państwami lub terytoriami o największej wolności gospodarczej na świecie są: Hongkong i Singapur. Jest rzeczą znamienną, że słyną one także z najniższej dzietności kobiet na świecie - około 1 dziecko/kobietę. Dla porównania - przodująca w dzietności w UE Francja ma 2,1 dziecka/kobietę, a Polska - 1,28 dziecka/kobietę. Do odtworzenia się populacji z pokolenia na pokolenie potrzebna jest dzietność 2,1.
    Dlaczego taki słaby wynik wolności? Pewnie dlatego, że tam, gdzie kapitalistom dużo wolno, panuje przede wszystkim wolność wyzysku. A przez to pracująca większość ma problemy z brakiem czasu, sił, a czasem także pieniędzy. A więc brakuje czasu na dzieci i przy braku sił - brakuje często ochoty na seks. Nieprzypadkowo, Singapurczycy są najmniej aktywnym seksualnie narodem świata.
    Twierdzi się, że wolność gospodarcza jest po to, aby ludzie się szybko bogacili poprzez szybki rozwój gospodarczy. Niestety, pozostaje zasadnicze pytanie o sens: Czy bogacące się społeczeństwo będzie miało komu te bogactwa zostawić?

  11. SZCZĘŚCIE NIE MA CENY

  12. Bogate kraje niekoniecznie muszą być oazami szczęśliwości. W zliberalizowanych rzeczywistościach nie brakuje frustracji, lęków i depresji, co stanowi pożywkę dla gabinetów psychoanalitycznych, życiowego cynizmu, złośliwości i wzajemnej nienawiści.
    Z drugiej strony, w krajach biednych często można spotkać ludzi, którzy jedzą tylko podstawowe produkty, ale żyją w zgodzie ze sobą i z naturą. I są serdeczni dla obcych i promieniują szczęściem.
    Te fakty pozwalają wątpić, czy bogactwo jest dobrym miernikiem sukcesu gospodarczego. Czy sukces ten nie powinien być po prostu mierzony procentem ludzi uważających się za szczęśliwych.
    Tak osobiście sądzę. Istnieje taki wskaźnik, który mierzy właśnie stopień szczęścia w społeczeństwie. Jest to subiektywny wskaźnik dobrobytu (SWB). I tak okazuje się, że najwięcej szczęśliwych ludzi na świecie żyje w Danii i Szwajcarii. Potem idą: Austria, Islandia, Szwecja i Finlandia.
    Na ósmym miejscu jest biedny Bhutan. A potężne Stany Zjednoczone zajmują dopiero lokatę 22. Polska jest 98, a wychodząca z dużego kryzysu lat 90-tych Rosja - 167 na 178 badanych państw. Zauważmy, że czołówka światowa to państwa kapitalistyczne, ale nieliberalne (głównie skandynawskie).

  13. WYNIK - JAKI JEST - KAŻDY WIDZI

  14. Historia ekonomii światowej ostatnich 35 lat to historia antydemokratycznej ekspansji doktryny neoliberalnej, prawie na wszystkie państwa drugiego i trzeciego świata. Jej pomysł pochodzi od amerykańskich ekonomistów z Uniwersytetu w Chicago, na których czele stał nieświęty, ale świętej pamięci guru - Milton Friedman.
    Doktryna owa głosi następujący przepis na raj: prywatyzacja wszystkiego, deregulacja gospodarki, niskie podatki i niskie wydatki budżetowe na cele społeczne.
    Obecnie obserwujemy całkowity krach tej doktryny w postaci potężnego kryzysu światowego. Na szczęście, bo stworzyła ona raj, ale tylko dla nielicznych.
    Oto globalne dane:
    Na świecie żyje obecnie 6,8 miliarda ludzi, z których 40% musi przeżyć za mniej niż 2 dolary dziennie. Bez pracy pozostaje 280 milionów ludzi, natomiast najbogatszy 1% ludzkości to właściciele 50% całkowitego majątku świata.
    Do bogatych krajów zaliczyć możemy tylko: USA, Kanadę, 15 państw starej UE, Norwegię, Szwajcarię, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Izrael, Japonię, Australię i Nową Zelandię. Czyli raptem 25 z blisko 200 państw całego globu. W państwach biednych żyje 80% ludzi.
    Ludzkość wytwarza dobra i usługi (całkowity PKB roczny) w wysokości 67 000 miliardów dolarów, czyli wychodzi po 10000 dolarów na każdą osobę. Niestety, dochody ludzi rozkładają się w sposób skrajnie nierówny. Wskaźnik Giniego (mierzący nierówności w dochodach) całego świata ma bardzo wysoką wartość 61,9.
    Dla porównania - w Polsce wskaźnik ten wynosi 36 i już dla tej wartości jest odczucie przepaści między biednymi a bogatymi.

  15. POLSKI CUD GOSPODARCZY W LICZBACH

  16. Szkoły są dwie. Jedna mówi, że 20 lat polskiej transformacji to okres biedy, niesprawiedliwości i inwazji obcej kultury. Druga szkoła twierdzi, że od 20 lat jesteśmy w okresie fantastycznego rozwoju.
    Uważam, że rację ma szkoła pierwsza i na dowód przytoczę fakty. A z faktami ciężko się dyskutuje.
    Będą to najważniejsze i możliwie najświeższe dane o stanie życia polskiego społeczeństwa:

    Produkt krajowy brutto na osobę: 17482 dolarów (50 miejsce na świecie, daleko za Czechami, Słowenią, Węgrami i Słowacją)
    Wskaźnik Giniego (mierzący nierówności społeczne): 36 (bardzo wysoka wartość jak na warunki europejskie)
    Procent społeczeństwa poniżej minimum socjalnego: 60,5% (nie wymaga komentarza)
    Procent społeczeństwa poniżej minimum egzystencji: 12% (czyli co ósmy obywatel ma trudności z zachowaniem się przy życiu)
    Bezrobocie: 12,8% (a przed wielką emigracją zarobkową było nawet 20%)
    Procent bezrobotnych bez prawa do zasiłku: 85% (władza daje im wolność wyboru śmietnika)
    Minimalna płaca: 1317 zł brutto (bardzo niska przy obecnych cenach odzieży, żywności i najmu)
    Procent ludzi aktywnych zawodowo: 54,7% (znacznie poniżej średniej UE - 70%)
    Procent ludzi pracy zrzeszonych w związkach zawodowych: 16% (rekord należy do bogatej i socjalnej Szwecji: 80%)
    Procent PKB przeznaczany na naukę: 0,65% (średnia unijna to 1,84%)

    Pozwolę sobie na komentarz: olala oli, olala ole, jak kolorowo i wesoło tutaj żyje się...

  17. DŁUGI JEST TEN DŁUG

  18. Zgodnie z danymi z końca października 2009 roku, całkowity dług Polski wynosi 222,3 miliardów dolarów. Zadłużenie zagraniczne to 60,15 mld dolarów, a wewnętrzne - 162,15 mld dolarów.
    Zadłużenie zagraniczne dzielimy na długi wobec państw (tzw. Klub Paryski), wobec banków komercyjnych (tzw. Klub Londyński) i finansowych instytucji międzynarodowych. Dług wobec Klubu Paryskiego Polska spłaci do 2014 roku (już spłaciliśmy 99,3% tej kwoty), a wobec Klubu Londyńskiego - do roku 2024.

  19. CIEPŁO, CORAZ CIEPLEJ

  20. Nauka wie już na pewno, że podnoszenie się poziomu gazów cieplarnianych (głównie dwutlenku węgla) w atmosferze Ziemi doskonale koreluje z ponoszeniem się jej średniej temperatury. Na dzień dzisiejszy poziom CO2 w atmosferze zwiększył się z normalnego poziomu 280 części na milion do 380 części na milion. I na dzień dzisiejszy naukowcy już są pewni gwałtownego ocieplenia się atmosfery Ziemi na skalę niespotykaną od 600 000 lat.
    Ktoś mógłby powiedzieć: i co z tego, że jest cieplej? Otóż, to z tego, że Ziemia jest niezwykle złożonym systemem, który możemy porównać do domku z kart. Jeśli z jedną kartą się narabia, to niewątpliwie odbije się to destrukcyjnie na całej konstrukcji domku (i na tych, którzy w nim mieszkają...).
    Coraz wyższa temperatura sprzyja topnieniu lodowców Arktyki i Antarktydy, co doprowadza do podnoszenia się wód oceanów, grozi zalaniem miast położonych na wybrzeżach i narusza równowagę ekosystemów (zagraża istnieniu np. białych niedźwiedzi). Topnienie lodowców górskich, dających początek wielkim rzekom, sprawia, że setki milionów ludzi ma coraz gorszy dostęp do wody pitnej, a to może doprowadzić do wybuchu konfliktów na nieprzewidywaną skalę.
    Coraz wyższa temperatura powoduje, że gleby na świecie stają się coraz bardziej suche, co zagraża światowym plonom i sprawia, że w atmosferze jest coraz więcej pary wodnej. A to sprzyja takim zjawiskom jak ogromne huragany, gwałtowne ulewy i związane z nimi powodzie.
    Coraz więcej dwutlenku węgla przechodzi z atmosfery do wód oceanicznych, zakwaszając je. A to ma niekorzystny wpływ na morskie ekosystemy (szczególnie szkodzi rafom koralowym).
    USA i Unia Europejska są odpowiedzialne za 57% rocznej, światowej emisji CO2 do atmosfery. UE chce ograniczyć emisję o 20% do 2020 roku. Buszowskie Stany Zjednoczone natomiast, szukały nowych złóż ropy naftowej, która po spaleniu zamienia się w CO2. Wywoływały też wojnę o ropę pod pretekstem krzewienia wolności. Liczył się tylko doraźny zysk i doraźne przyjemności. Nieważne jakim kosztem. Nieważne co będzie jutro...

  21. ODPOWIEDNIE DAĆ PARTII POPARCIE

  22. Demokracja tylko wtedy daje korzyści społeczności, gdy ludzi cechuje tzw. świadomość polityczna. To znaczy wtedy, gdy ludzie głosują zgodnie z własnym interesem. Elektorat w Polsce to 30 milionów ludzi, z czego:
    12 mln - to pracownicy najemni
    2 mln - bezrobotni
    6,2 mln - emeryci
    2,2 mln - renciści
    czyli w sumie około 22 milionów ludzi, których kapitalizm liberalny nie pieści. Jest to 74% elektoratu, które w sposób naturalny powinno głosować na partie lewicowe.
    W Polsce rządzi partia reprezentująca interesy pracodawców. Stanowią oni tylko 2,2% elektoratu (660 000 ludzi). W demokracji zatem nie zawsze wygrywa demokracja. Czasem (i coraz częściej) wygrywa marketing polityczny.

  23. WSCHÓD A ZACHÓD

  24. Filozofia Wschodu bardzo wyraźnie postrzega człowieka jako jednostkę szczęśliwą poprzez harmonię z otoczeniem społecznym i środowiskiem naturalnym.
    Nie ma co kryć. Zachód wyznaje przeciwny "obrządek" - indywidualistyczny. Szczęście to bogactwo, które jednostka osiąga poprzez ekspansję kosztem szeroko pojętego otoczenia.
    Podejścia te mają wyraźne przełożenie na mentalność i cele życiowe ludzi. Człowiek Wschodu przywiązany jest do wartości, które pozwalają mu utrzymać harmonię (np. sprawiedliwość, przyjaźń, mądrość, rodzina, zdrowe środowisko naturalne, itd.). Pieniądze przychodzą niejako przy okazji i są one skromne.
    Człowiek Zachodu nastawiony jest przede wszystkim na pieniądz, a zaprzeczanie wartościom można kupić, gdy daje to więcej bogactw.
    Obecnie twierdzi się, że "zachodni obrządek" podbije świat, bo Zachód jest bogaty. Osobiście, nie jestem tego pewien, dlatego, że stabilnych społeczności na antywartościach zbudować się nie da, szczególnie na dłuższą metę.
    Myślę, że w dalszej przyszłości będzie obowiązywać pewna synteza filozofii Wschodu i Zachodu. Pieniądze będą ważne, ale bogacenie się wbrew wartościom będzie nielegalne. Pierwsze jaskółki już widać: ruch alterglobalistyczny, ruch na rzecz biznesu społecznie odpowiedzialnego (BSR), Greenpeace i coraz bardziej ekologiczne technologie.

  25. EKSPERCI ŚWIETNI, ALE PECHOWI...

  26. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) - organizacja pożyczająca pieniądze na rozwój, jest kontrolowana przez bogate państwa Zachodu, szczególnie USA (jedyne prawo weta). Od czasów Reagana i Margaret Thatcher, MFW pozostał porwany przez idee neoliberalne, które nakazywały państwom z kłopotami ekonomicznymi zawsze jedno: prywatyzować przedsiębiorstwa, znosić lub obniżać bariery handlowe i minimalizować inflację, bez względu na wszystko.
    W rzeczywistości, rozwiązania te sprzyjały bogatym elitom Zachodu i generowały ogromne koszty społeczne (większa bieda i bezrobocie w około 100 krajach), ale MFW brnął dalej i nie przyznawał się do błędu.
    Taką cudowną, szokową terapię zaaplikował w Polsce, po 1989 roku, amerykański ekonomista-pupil MFW - Jeffrey Sachs (nota bene, obecnie zwolennik trzeciej drogi skandynawskiej i stopniowych reform).
    Neoliberałowie popełnili zasadnicze błędy. Jeśli państwo jest niesprawne, to nie oznacza to, że powinno być ono zredukowane na korzyść wolnego rynku, bo fakty nie od dziś pokazują, że rynek wszystkiego nie załatwi. Państwo niesprawne wystarczy usprawnić.
    Poza tym, powstałych problemów gospodarczych się nie ukrywa. A kiedy nawet jest o nich mowa, to trzeba pamiętać, że nazwanie problemu nie jest równoznaczne z jego rozwiązaniem.

  27. GLOBALIZACJA NA PÓŁ GWIZDKA

  28. Globalizacja jest z założenia procesem swobodnego przemieszczania się po całym globie: towarów, usług, kapitału, ludzi i wiedzy. W praktyce dzisiejsza globalizacja jest zgodna z definicją, ale tylko wtedy, gdy służy ona bogatym krajom. Państwa biedne zatem nie korzystają albo korzystają mało, choć z racji tego, że produkują one tanio (konkurencyjne szczególnie: żywność i bogactwa naturalne), powinno się im polepszać.
    Joseph Stiglitz, w swojej książce "Wizja sprawiedliwej globalizacji", podaje ważne i realne pomysły na usprawnienie globalizacji i pokazuje, że proces ten może wtedy przynosić korzyści także krajom biednym.
    Oto te pomysły:
    - zniesienie przez Zachód ceł na towary produkowane w biednych krajach i dopłat do zachodniego rolnictwa
    - umorzenie biednym krajom długów
    - udzielanie biednym krajom pożyczek w ich własnej walucie (brak ryzyka kursowego)
    - upaństwowienie w biednych krajach firm, które pozyskują bogactwa naturalne (zyski z dobra narodu płyną do budżetu)
    - likwidacja bankowych kont numerycznych i rajów podatkowych (celem ograniczenia korupcji polityków i strat budżetowych)
    - umożliwienie państwom biednym swobodnej produkcji tańszych odpowiedników leków zachodnich firm (tzw. leki generyczne)
    - uniemożliwienie zachodnim firmom patentowania leków opartych na wiedzy ludowej krajów biednych (patenty dla biednych)

  29. NOŻE I BANDAŻE LEPSZE NIŻ NIC

  30. Społeczeństwo liberalne w amerykańskim stylu ma spore problemy z nadmiernie "wolnymi-egoistycznymi" zachowaniami jednostek, na których cierpią jednostki inne. Przykładowo: nadużycia broni, częsta niewierność, wyzysk, trudne do uzyskania: przyjaźń i miłość.
    Metaforycznie, zobrazowałbym taką społeczność jako zbiór ludzi, którzy od czasu do czasu zadają sobie rany kłute w systemie: każdy walczy z każdym. Społeczność ta słynie też z produkcji świetnych bandaży, którą rozwinięto w odpowiedzi na duży popyt (poza metaforą są to: fundacje, akcje charytatywne, poradniki psychologiczne, wschodnie metody relaksacji, itd.).
    Zdrowy rozsądek nakazuje spytać czemu społeczność ta nie zakaże nadużywania noży (obniżając znacznie popyt na bandaże)? Ludzie na pewno odetchnęliby z ulgą.
    Dzieje się tak dlatego, że na nadmiernej wolności zarabiają producenci noży i bandaży oraz państwo (podatki). Obywatel ma cierpieć i poradzić sobie w imię wolności i demokracji...

  31. MENTALNOŚĆ NAJEMNICZA

  32. Pamiętam z liceum kawał, który rozpowszechniali uczniowie mat-fizu o uczniach bio-chemu. Brzmiał on tak: jeśli nauczyciel każe się uczniom uczyć na pamięć książki telefonicznej, to bio-chem pyta się: na kiedy?, a mat-fiz: po co?
    W obecnych czasach żądzy pieniądza, jeśli jest jakaś głupia, zła lub bezsensowna robota do zrobienia, to mat-fiz przegrałby. Mało kto pyta się: po co? Ważne jest: za ile?
    Konkretne przejawy tego zjawiska to: korupcja, przekręty finansowe, subiektywizm mediów, niski poziom show-biznesu, pieniądz psujący Kościół, mniejsza stabilność związków, itp.
    Myślę, że najemnictwo współczesne to taka prostytucja; z tym, że w wersji na tyle lekkiej, aby uzyskać społeczne przyzwolenie.

  33. PARADOKS MEDIÓW

  34. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Dziesięcioro ludzi zostaje rozlokowanych w osobnych pokojach, gdzie oglądają oni ten sam kanał TV. Wieczorem wszyscy mają spotkać się na jadalni. Program w TV przekonuje, że najbardziej modną i fajową rzeczą jest nosić różowe koszulki z napisem "PO".
    Żadnej z 10 osób pomysł się nie podoba, ale każda myśli, że jest w tym odosobniona, więc każda kupuje i zakłada koszulkę w obawie przed wyszydzeniem (byłby obciach !).
    Efekt będzie paradoksalny: wieczorem wszyscy spotkają się ubrani w te głupie koszulki, choć nikomu się one nie podobają...
    Myślę, że ten mechanizm odpowiedzialny jest za głupie mody wśród młodzieży i lęki przed publiczną krytyką władzy. A nawet za anonimowe głosowanie za partią, która się nie podoba, ale przeszła przez wielki, medialny lans. Po prostu, część ludzi tak bardzo ulega piarowi, że uważają oni, że to z nimi jest coś nie tak, a nielubiana partia - jest OK.

  35. PRZYJEMNOŚĆ PRZEDAWKOWANA

  36. Jest rzeczą normalną, że organizm odczuwa jako przyjemne bodźce, które mu służą i za bolesne - bodźce, które mu szkodzą. A zatem można sądzić, że obecne, konsumpcyjne społeczeństwo ludzi goniących za przyjemnościami, składa się z organizmów szczęśliwych i zdrowych.
    Sprawa nie jest jednak prosta. Przyjemności podniebienia mogą skończyć się otyłością i komplikacjami zdrowotnymi, a przyjemności alkowy - rozbitymi związkami, zalewem nieszczęśliwych singli i dziećmi wychowywanymi w niepełnych rodzinach.
    Dzieje się tak dlatego, że człowiek przez setki tysięcy lat ewolucji, był kształtowany w środowiskach, w których nie było nadmiaru. Pokarm zdobywany był na trudnych polowaniach, a grupy ludzi liczyły kilkadziesiąt osób (co jest liczbą znikomą wobec milionowych populacji wielkich miast). Zatem, człowiek do nadmiaru bodźców przyjemnych nie jest dostosowany. Jego organizm nie radzi sobie z tym. Przyjemności też można przedawkować, dlatego umiar jest przez doświadczonych ludzi ceniony.

  37. NAZI-KATO-LIBE

  38. Katolicyzm uczy co najmniej szacunku do innych ludzi i umiejętności dzielenia się z potrzebującymi.
    Nacjonaliści (w wersji skrajnej - naziści) podkreślają nie tyle miłość do swego narodu, co nienawiść do innych nacji.
    Liberałowie są w praktyce wolni w gromadzeniu bogactw, wyzyskując innych do możliwego w praktyce maksimum.
    Orientacje: nazi, kato, libe są wszystkie parami sprzeczne. Nienawiść nazisty to nie miłość katolika. Chciwość liberała, to nie umiejętność dzielenia się katolika. W końcu, zaściankowość nazisty, to nie kosmopolityzm liberała.
    Jak to się więc stało, że żyjemy w kraju w 95% katolickim, w którym partia skrajnie liberalna ma w porywach poparcie 60% narodu, a żeby często doświadczać nieżyczliwości, w zupełności wystarczy mieć czarne włosy?

  39. NATURA NIE ZNOSI NIESPRAWIEDLIWOŚCI

  40. Obecne czasy są pełne przykładów jawnej niesprawiedliwości, która sprawia, że wielcy posiadacze mnożą majątki nic nie robiąc, a ci, którzy ciężko pracują, ledwo wiążą koniec z końcem. A znowu wielu ludzi nie ma zatrudnienia, bo ci ciężko harujący, pracują za dwóch.
    Sprawiedliwość nie oznacza, że każdy powinien dostać tyle samo. Ale na pewno każdy powinien dostać proporcjonalnie do pracy jaką wykonał (także nad sobą).
    Tak więc nierówności mogą być albo niesprawiedliwe, albo sprawiedliwe.
    Nic zatem dziwnego, że niesprawiedliwe nierówności wywołują u ludzi gniew zmieszany z zazdrością. Jest to naturalna reakcja obrony własnych genów przed nieuzasadnioną przewagą genów obcych.
    Powstawanie złych emocji w odpowiedzi na niesprawiedliwość jest głównym czynnikiem destrukcyjnym w społecznościach ludzkich. Mądre władze to te, które wiedzą jak natężenie tego zjawiska zmniejszać.

  41. ŚWIŃSKIE GÓRKI I GŁĘBOKIE DOŁKI

  42. Obecny kryzys ekonomiczny wynikł z tego, że konkurujące banki, mając dużą (liberalną) swobodę działania, udzielały kredytów hipotecznych ludziom, którzy nie potrafili ich spłacić. W konsekwencji ludzie wylatywali ze swoich nowo kupionych domów, a te były wystawiane na sprzedaż. Zjawisko to było tak masowe, że ceny domów w USA mocno spadły i banki nie odzyskały wszystkich pieniędzy. Więc miały straty zamiast zysków.
    Ten schemat, pokazujący jak kryzys wynika z nieskoordynowanych, z osobna kalkulowanych działań, jest w ekonomii znany. Jeśli np. cena kapusty (albo np. prosiaka) jest atrakcyjna, to każdy producent podejmie niezależnie decyzję o zwiększeniu produkcji. W jej konsekwencji, w przyszłości na polach będzie tyle kapusty, że jej cena spadnie poniżej progu opłacalności, a zbiory stracą sens. I wtedy rolnik traci i klient traci, albo państwo musi dokonać interwencyjnych zakupów.
    Problem jest pouczający i można z niego wyciągnąć głębokie wnioski. Przykładowo: jest powszechnie jasne, że nikt nie lubi płacić podatków i każdy prywatnie dąży do tego, by płacić jak najmniej. Problem w tym, że po elekcji błogostanu podatkowego dla każdego, budżet państwa nie ma za co opłacić szkół, ośrodków zdrowia, wojska i policji. A to jest raczej ogromny problem...

  43. KOPANINA PONOĆ TWÓRCZA

  44. Oprócz wolności gospodarczej istnieje jeszcze w Polsce wolność obywatelska, przejawiająca się prawami jednostki do swobodnej wypowiedzi, zrzeszania się, nauczania, manifestacji i własnej religii. Te prawa są bez wątpienia słuszne i cenne.
    Niestety, tak zwana wolność jest często rozumiana także jako zasada: wszystko mi wolno, szczególnie przez ludzi młodszych, mimo, że bycie wolnym regulowane jest i ograniczane przez prawo.
    U schyłku PRL-u, w 1989 roku miałem 15 lat. W latach 90-tych obserwowałem przemianę zachowań ludzi w postaci wyraźnej tendencji. Coraz więcej egoizmu, cynizmu, chamstwa, agresji i generalnie: nieliczenia się z innymi. Bo kapitalizm oznacza, że działam na własny rachunek i nie oglądam się na otoczenie (bo to jest podejrzanie komunistyczne).
    Kultura nie musi jednak być sprzeczna z kapitalizmem. I na niej jak najbardziej można osobiście korzystać, gdy jest powszechna.
    Weźmy przykład tzw. "gry w cykora". Dwa auta jadą naprzeciw siebie i wygrywa ten kierowca, który zahamuje jako drugi. Jeśli popatrzymy globalnie (czyli 2 kierowców symbolizuje całą społeczność), to najlepsze jest takie rozwiązanie, w którym obaj kierowcy kulturalnie zahamują, bo nie dojdzie do wypadku i nie będzie konfliktogennego triumfu jednego nad drugim.
    Społeczeństwo, w którym utrwaliła się osobista kultura jest zatem przeciwieństwem takiego, w którym wszyscy mają przekonanie kopania się ze wszystkimi dla rozwoju. Nie sądzę, że to twórczy pomysł. Rozwija tylko siniaki i nienawiść.

  45. BŁYSKI W CIEMNOŚCIACH

  46. Polski sport jest w zapaści. Myślę, że co do tego zdania panuje powszechna zgoda. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że Polska jest w trudnych czasach transformacji i na wszystko brakuje kasy. Bo oprócz pieniędzy, bardzo ważny jest również trener i system wyławiania talentów.
    Nie mam wątpliwości, że w Polsce można bez trudu znaleźć np. piłkarzy czy skoczków narciarskich, którzy tworzyliby bardzo silny zespół, liczący się na świecie. Problem polega na tym, że te największe talenty po prostu nie przedostają się najwyżej. Po drodze pokonuje je korupcja, przestarzała myśl szkoleniowa i widzimisię lub brak uznania trenerów lub działaczy. Najwyraźniej nie kwestie czysto merytoryczne decydują o awansie, a uznani, zachodni trenerzy nie są w po-peerelowskim grajdole mile widziani (przykład Beenhakkera lub Lepistoe).
    Jednym z chlubnych wyjątków jest Adam Małysz. Bo trafił się wyjątkowy zbieg okoliczności. Dobry trener i talent, któremu pozwolono się rozwijać i któremu pozwolono awansować do kadry narodowej. Ale Małysz nie będzie skakał wiecznie i co dalej?
    Te wybitne indywidualności to wyjątki, to szczęśliwe przypadki. Mam czasem wrażenie, że są to sportowcy cudem uratowani spod po-peerelowskiej gilotyny, która wciąż brutalnie wycina wszystkich, którzy za bardzo się wybili.

  47. NAJPIERW NIEŚWIADOMOŚĆ, POTEM BEZSILNOŚĆ

  48. Mówi się, że demokracja jest daleka od ideału, ale niczego lepszego nie wymyślono. Nie całkiem zgadzam się z tym zdaniem. Ona jest idealna, ale w pełnej, idealnej formie nigdy nie występuje. Dzieje się tak z tego powodu, że ludzie nigdy nie są idealnie poinformowani o programach partii i konsekwencjach ich realizacji w rzeczywistości.
    Weźmy przykład PO. Jest to partia liberalna, a programy takich partii, jak pokazuje doświadczenie, działają na korzyść bogatych, doprowadzając do jeszcze większej akumulacji kapitału w ich rękach. A biedni biednieją, mimo, że liberalny schemat tego nie przewiduje.
    A zatem PO mogłaby w idealnych warunkach liczyć na 10% poparcia, bo tyle jest w Polsce ludzi bogatych. Jednak, w 2007 roku partia ta zyskała 4 razy więcej głosów, bo głównym narzędziem edukacji mas są media, a te zależą od bogatych reklamodawców, a ci kochają liberałów. Medialny obraz PO był taki: partia miłych cudotwórców, którzy dadzą pracę.
    A co może zrobić statystyczny, pracujący obywatel, gdy poczuje się oszukany lub pokrzywdzony przez nieprzyjazne masom reformy liberalnej "góry"? Bardzo niewiele. Główne, wpływowe media wybiorą reklamy, a nie jego. Policja podlega pod rząd, a najwyższy prokurator jest częścią rządu.
    Zauważam w obecnych czasach pewien paradoks. Pomimo rozwoju mediów i sposobów komunikacji międzyludzkiej, demokracja prawicy upodabnia się do dyktatury. Na 4 lata.

  49. PROPAGANDA ZAGROŻENIA

  50. Dzisiaj wiemy już, że w Iraku żadnej broni masowego rażenia, ani terrorystów nie było. Oczywiście, mamy na myśli czas przed inwazją na to państwo, krzewiących pokój i miłość, Stanów Zjednoczonych (marzec 2003).
    Obecnie są terroryści i ich krwawe zamachy. Ale rażą nie tylko one. Razi też głód i choroby. Do dzisiaj, w wyniku tej jurnej wojenki, śmierć poniosło około 1 milion Irakijczyków, głównie cywili, 1,5 miliona zostało kalekami, a ponad 4 miliony wyemigrowało.
    Otwarcie granic Iraku na wolny handel spowodowało masowy import i upadek irackich przedsiębiorstw. Zrobiono to chyba tylko po to, aby bezrobotni Irakijczycy zasilili szeregi terrorystów, a pozbawieni zysków iraccy przedsiębiorcy - zaczęli finansować terroryzm z tego, co im pozostało. A wystarczyło trochę pomyśleć...
    Firmy zagraniczne mogą posiadać 100% aktywów irackich przedsiębiorstw, co przyczyniło się między innymi do tego, że zyski ze sprzedaży ropy spływają do kieszeni zagranicznych firm naftowych, a nie do irackiego budżetu. A bez tych pieniędzy Irak bardzo długo się nie podniesie.
    Myślę, że jesteśmy już przekonani, że to Irak był zagrożeniem dla USA, a nie przecież odwrotnie...

    Odnośnie konfliktu palestyńsko-izraelskiego: trzeba przyznać, że rakiety ze Strefy Gazy czasem spadają na Izrael. Problem w tym, że Izrael bardzo chętnie na te zaczepki odpowiada, bo jego gospodarka jest wręcz napędzana przez wojnę. W tym 7-milionowym kraju istnieje 350 firm w branży bezpieczeństwa wewnętrznego. A pełna prawda jest też taka, że zaczepki ze strony Palestyny mają przyczynę: ogromne bezrobocie i brak środków do życia. Napływ 1 miliona osadników żydowskich z Rosji do Izraela spowodował ogromną konkurencję na rynku pracy, którą wygrywają Izraelczycy ("swoi").

  51. MIŁOŚĆ WŁASNA

  52. Coraz częstsze współcześnie rozwody i niestabilność związków poddają w wątpliwość modny pogląd, usiłujący przekonać, że dwoje egoistów jest w stanie żyć razem szczęśliwie. Moim zdaniem to niemożliwe i jest to szczególnie widoczne w show-biznesie.
    Kiedy kobieta myśli o sobie, forsie i karierze, a facet - o sobie, rozporku i karierze, to tak długo się nie da.
    Kiedy kobieta myśli o tym, kim on jest, a nie jaki on jest, to nic trwałego z tego nie będzie.
    Kiedy facet myśli jaki ona ma biust, a nie jak jej dogodzić, to afekt może potrwać nawet tylko jedną noc.
    Normalnie, seks jest integralną częścią związku, a nie jedynym wypełniaczem pustki. Zresztą, jeśli nic poza tym nie ma do dania (od siebie), to nic dziwnego, że szuka się szybko nowych wrażeń. I myślę, że tu jest przyczyna plagi niestabilności.
    W matematyce przyjmuje się, że pusty zbiór to rodzaj zbioru. Tylko idąc tym tropem, można przyjąć, że nowoczesny związek jest rodzajem związku.

  53. BEZROBOTNI NIE SĄ SAMOBÓJCAMI

  54. Przez pół roku pracowałem jako osoba wspierająca bezrobotnych w szukaniu pracy. Spotkałem w tym czasie kilkadziesiąt osób w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Chcieli oni pracować, bo potrzebowali przecież środków do życia, ale niezwykle trudno było dla większości z nich coś znaleźć.
    Realia rynku pracy w Polsce są następujące: ofert pracy jest w sumie niewiele i zazwyczaj jest to robota nieciekawa za płacę minimalną (obecnie 1317 zł brutto, około 985 zł netto). Jeśli pojawia się oferta atrakcyjna, to wymagania są ogromne: wszechstronne możliwości, duże doświadczenie. Na przykład: grafik musi znać wszelkie możliwe programy graficzne, a programista stron www - wszelkie języki w internecie używane.
    Z mojego doświadczenia wynika, że rzadko jest tak, jak twierdzą liberałowie, że leniwy bezrobotny nie chce odpowiedniej pracy wziąć. Bo każdy chce mieć z czego żyć, a zasiłki w Polsce są marne i nie trwają wiecznie. Najczęściej bywa tak, że pracodawca pracy nie chce dać. I wtedy pojawia się problem zamiatany pod dywan.

  55. MINIMUM INTELEKTU, MAKSIMUM EMOCJI (MĄDROŚĆ NIE JEST W CENIE)

  56. Nieraz zadaję sobie pytanie dlaczego to, co komercyjne, jest tak często na tak niskim poziomie. Z mojej analizy wynika, że sukces komercyjny (np. filmu, książki) jest wynikiem odwołania się tylko do emocji (szczególnie tych związanych z seksem lub śmiercią). Emocje są łatwe, a to, co angażuje intelekt, jest trudne, bo wymaga wysiłku myślenia.
    Jest to część obrazu "zwiniętego", liberalnego społeczeństwa wąsko wyspecjalizowanych profesjonalistów (efekt konkurencji na rynku pracy), którzy odreagowują w czasie wolnym przeżywaniem prostych emocji.
    Specjalizacja jest zwykle ilościowa i polega na zapamiętywaniu detali. A wysiłek intelektu ma w codziennym życiu charakter przeciwny: jakościowy i abstrakcyjny. Specjaliści nie mają do tego szacunku, bo uważają że jest to domena pogardzanej, choć mądrej, filozofii, więc uczenie tego nie jest "na topie".
    Niestety, odsuwanie od siebie abstrakcyjnych i jakościowych mądrości życiowych nie pozostaje bez konsekwencji, bo życie jest wielowątkową, skomplikowaną całością, w której nie sposób się specjalizować.
    Wynik jest tyleż dziwny, co specyficzny. Z jednej strony są w społeczeństwach liberalnych rozwinięci, świetni specjaliści, a z drugiej strony nie uniknięto takich kompromitujących problemów (będących odbiciem zwykłej głupoty), jak: zanik bioróżnorodności, ocieplenie klimatu, szerząca się nędza, plaga nowotworów, AIDS i jawna niesprawiedliwość. Choć na pewno są już specjaliści od tych problemów...

  57. DRYF NA ZŁY BIEGUN

  58. Założenia początkowe przy tworzeniu czegoś przez normalnych ludzi są na ogół wzniosłe. Jeśli budują oni szkołę, to chcą, by niosła czystą oświatę; gdy wznoszą szpital, to chcą, aby w nim jak najskuteczniej uzdrawiano, itp...
    Degeneracja to odejście od takich początkowych założeń. Jest to, innymi słowy, odejście od wartości. A wartości są niezwykle ważne, bo przyczyniają się do rozwoju społecznego (np. wiedza, mądrość, zdrowie, sprawiedliwość, praca, uczciwość i wiele innych).
    W liberalizmie, to co istnieje w społeczeństwie, nie musi być wartościowe. Ważne, że się sprzedaje, czyli najogólniej: przynosi pieniądze. I dlatego LIBEralna rzeczywistość obfituje w degeneracje. Przykładowo:

    Szpitale są od tego, aby leczyć, a nie przynosić zysk.
    Instytucje naukowe nie są od uprawiania subiektywnej polityki, ale od poszukiwania obiektywnej prawdy.
    Media nie są od manipulowania ludźmi na korzyść bogatych, ale od podawania pełnej, rzetelnej wiedzy na dany temat.
    Sądy nie mają być źródłem lukratywnych posad dla prawników, ale mają sprawnie wymierzać sprawiedliwość.
    Kościół ma z założenia uczyć ludzi dobra, a nie politykować i gromadzić dobra materialne.
    O środowisko naturalne dba się wtedy, gdy jest to konieczne, a nie wtedy, gdy to się opłaca.
    I tym podobne...

  59. ZAKRZYCZEĆ OPAKOWANIEM

  60. W miarę rozwoju liberalizmu, coraz większą rolę zaczyna odgrywać napastliwy marketing. Specjaliści od chwytów psychologicznych doszli do wniosku, że najważniejsze jest to, aby klient sięgnął po produkt, bo nie będzie przecież od razu zaglądał do środka.
    To powierzchowność sprawia, że produkt się sprzeda, a nie zawartość, która może być zupełnie zwyczajna. A więc dobre jest to, co sprzedaje się, a niekonieczne sprzedaje się to, co rzeczywiście dobre.
    Jest to w sumie dziwna i niepokojąca prawidłowość. Postaram się podać przykłady:

    Najważniejsza w książce jest treść. Rzecz wtórna to ładna okładka czy obwoluta.
    Istotą dobrej piosenki jest niegłupi tekst i fajna melodia. Efekciarski teledysk wszystkiego załatwić nie powinien.
    Istotą sali wykładowej są dobre wykłady. Nowoczesny sprzęt do wykładu może być...
    Istotą butelki z piwem jest smak piwa. Kształt butelki i elegancka etykieta z marką to tylko nieistotne przypadłości.
    Kluczową kwestią w proszku do prania jest to, czy dobrze pierze. Kolorowe opakowanie i wymyślne dodatki nie muszą o tym świadczyć.
    I tak dalej...

  61. KREW ZALEWA NIEBŁĘKITNA

  62. Bezrobocie jest jednym z największych problemów kapitalizmu. Na świecie wynosi ono 8%, a w Polsce przekracza światową wartość, bo wynosi 12,8%.
    Kapitalizm doprowadza tutaj ludzi pracy na skraj wytrzymałości, bo nie dość, że wyzyskuje pracowników, to jeszcze muszą oni być wdzięczni, że w ogóle pracę mają. Bo przy dodatnim bezrobociu (a takie jest prawie wszędzie), to pracownik szuka kapitalisty, a nie odwrotnie. Więc to kapitalista stawia warunki i są to - rzecz jasna - warunki korzystne tylko dla niego.
    Poza tym, w krajach biednych bezrobotny pozostawiony jest bardzo często na pastwę losu, bo zazwyczaj pozbawiony jest prawa do zasiłku. I wtedy albo pomaga mu rodzina, albo pracuje na czarno. W Polsce 85% bezrobotnych nie ma prawa do zasiłku.
    W Unii Europejskiej, wyższe bezrobocie od Polski ma tylko Hiszpania (18%), Łotwa (16,7%) i Estonia (13%). Najniższe bezrobocie w UE cechuje państwa nieliberalne: Danię i Holandię.
    Są takie państwa na świecie, w których bezrobocia w ogóle nie ma (Andora, Monako). W USA wynosi ono na dzień dzisiejszy 10%. Rekordowe wartości bezrobocia (około 80%) stwierdza się w państwach afrykańskich: Zimbabwe i Liberii.

  63. KAPITALISTYCZNE ZAUROCZENIE

  64. Natura wykształciła mężczyznę na myśliwego. A więc obecność takich cech jak: siła, odwaga, zwinność i wytrzymałość jest u płci męskiej naturalna i naturalne jest również preferowanie tych cech przez kobiety.
    Natomiast, niekorzystną w naturze cechą jest preferowanie przez kobiety wykorzystywania, poniżania lub bicia innych osób w grupie jako oznaki męskości. Tą cechę obserwujemy dopiero w kapitalizmie i to tylko u kobiet, które umiłowały i zaakceptowały ten system. I śmię twierdzić, że jej brak wpłynąłby bardzo dobrze na jakość relacji między ludźmi.
    Preferencja jest dlatego, że w kapitalizmie indywidualizm, egoizm i brak empatii są oznaką posiadania dóbr (pieniędzy), których jest wiele, bo zostały wyrwane wielu innym ludziom. I to niedosłownie (rękami), ale w majestacie osobliwego prawa. A pieniądz nie śmierdzi...
    Tak więc sado, a czasami nawet maso, staje się nieodzownym elementem kapitalistycznej gry miłosnej. Ale czasami kapitalistka nie jest maso i wtedy ci mniej dostosowani do systemu mają zaszczyt bycia drugim i bezpiecznym.
    Sumarycznie jest dziwnie: ten co wyrasta nad innych, kosztem pracy innych, jest nad-facetem (niekoniecznie dobrym myśliwym), a ten co ma siłę do wykonywania pracy i ma umiejętności, bywa, że wyjada resztki z tego, co upolował...

  65. WYSSANI I NIEPOTRZEBNI

  66. Całkowity majątek ludzi świata szacowany jest na 100 000 miliardów dolarów, przy czym aż 40% tego majątku przypada na wszystkich milionerów i miliarderów, stanowiących jedynie 0,7% ludności Ziemi.
    Najbogatszy 1 procent Ziemian ma obecnie dochody 443 razy wyższe niż najbiedniejszy 1%, a wskaźnik Giniego (mierzący nierówności społeczne) całej ludzkości wynosi 61,9 i jest niemal identyczny ze wskaźnikiem Giniego dla targanej obecnie wstrząsami społecznymi Boliwii.
    Za mniej niż 1 dolara dziennie musi obecnie żyć 1,3 mld ludzi (20% ludzkości), a za mniej niż 2 dolary - 2,6 mld (40% ludzkości).

    Te przygniatające dane zmuszają do pewnych refleksji: Ludzie gospodarują nie po to, aby żyło się im źle, ale aby żyło się im dobrze. Gospodarka to nie fetysz, tylko narzędzie do dobrej egzystencji. A więc to ona jest dla ludzi, a nie ludzie dla niej. A majątek powstaje tylko dzięki pracy, a więc ci, co pracują, powinni go mieć...

  67. O SIEROTCE PORAŻCE I MILIONACH KRASNOLUDKÓW

  68. Niepohamowana chciwość amerykańskich bankierów skłoniła ich do dawania kredytów hipotecznych osobom, które nie miały szans ich spłacać. Banki, które nie mogły odzyskać swoich pieniędzy, zaczęły więc na dłuższą metę tracić płynność finansową. Problem ten, poprzez efekt domina, rozlał się na światowe giełdy i na globalną gospodarkę.
    Amerykańskie państwo stwierdziło, że musi wpompować w amerykańskie firmy setki miliardów PUBLICZNYCH dolarów, aby ratować sytuację.
    To jest przykład znanej prawdy: Zyski są prywatne, ale straty muszą być państwowe, aby ekonomiczny kolos na glinianych nogach nie zawalił się.
    Na naszych oczach runął mit amerykańskiego indywidualizmu: każdy człowiek i każda firma dba tylko o siebie. Widać, że czasem musi dbać też państwo...
    I zgadzam się z tym, choć uważam, że rola państwa powinna być nie tyle ratunkowa, co zapobiegawcza. Mamy teraz czarno na białym, co może się stać, gdy brak państwowej roli regulującej i koordynującej. Widać w praktyce, że jest ona niezbędnym dodatkiem do "wolnego rynku".
    Pozostaje mieć nadzieję, że obecny kryzys coś kapitalistów nauczy, chociaż nie jestem tego pewien. Bo na razie są oni uczeni, że zawsze mogą liczyć na ratunek. Bardziej "wychowawczym" posunięciem byłoby niepomaganie im. Skoro w sposób nieskoordynowany robili pod siebie, to powinni teraz prywatnie utonąć we własnych fekaliach...

  69. SKUSZENI SAMOBÓJSTWEM

  70. Społeczeństwa ludzkie, metodą prób i dotkliwych zapewne błędów, doszły na przestrzeni tysięcy lat do tego samego: rozwojowi społeczności sprzyjają pewne typy zachowań, będące konkretnymi realizacjami wartości. Te uniwersalne wartości to: sprawiedliwość, brak niepotrzebnych ograniczeń (tzw. wolność), wiedza, przyjaźń, praca, własność tego, co ważne do przetrwania, uczciwość, pomaganie sobie w potrzebie.
    Problem polega na tym, że imperatyw ewolucyjny, mający odbicie w ludzkiej naturze, skłania do dbania o interes własnych genów i bywa, że kusi tym, aby zabrać więcej poprzez korzystanie kosztem społeczności (a nie wraz ze społecznością).
    Wtłaczana w Polskę anglosaska pop-anty-kultura, przecząca uniwersalnym wartościom, żeruje na tym niskim instynkcie (tobie ma być najlepiej, bez względu na otoczenie) tylko po to, aby zwiększać sprzedaż towarów. Po prostu opiera się na podlizywaniu się temu instynktowi i jego legitymizowaniu. Jest to problem, bo jeśli jest ona powszechna, masowa, to powoduje, że każdy chce korzystać kosztem każdego. A to znakomicie atomizuje społeczeństwo, które staje się zbiorem jednostek wyobcowanych i mających poczucie zagrożenia. Przepis na piekło.
    Kto na tym korzysta? Bogaci kapitaliści, bo nie dość, że sprzedają im się towary, to mają oni poczucie kontroli nad biedną, pracującą większością. Bo nie stanowi ona żadnej siły wtedy, gdy jest mocno podzielona...

  71. NIEMOC I ŁASKA

  72. Liberalna wiara, że niższe podatki dla przedsiębiorców nie zostaną przez nich skonsumowane, ale przekute na miejsca pracy, przekonuje mnie ostatnimi czasy coraz mniej i mniej...
    Mój sceptycyzm w lewatywy podatkowe ma swoje odbicie w rzeczywistości. Ani liniowy CIT 19%, ani niewysokie progi podatkowe PIT (18%, 32%) nie wytrąciły polskich kapitalistów z manii doraźnego, zachowawczego chapania, zamiast masowego inwestowania w potencjał ludzki i rozwój.
    Pomimo faktów, obrażona na nie, MIŁOŚCiwie nam panująca PO, proponuje dalsze (liniowe) lewatywy podatkowe i wiarę, że to coś pomoże. Bo jeśli nie, to problem jest nierozwiązywalny i trzeba go będzie piarowsko zamieść pod dywan.
    Śmię proponować trzy alternatywy nieLIBEralne na zwiększenie zatrudnienia: Już się boję piarowskiego oskarżenia o komunizm. Nawet jeśli to działa...

  73. NIERÓWNO POD KOPUŁĄ

  74. Pseudoeksperci - najemnicy liberałów twierdzą, że obecnie płace w Polsce nie mogą być wyższe, bo po prostu odzwierciedlają one wydajność pracy.
    Fakty są takie, że w latach 2000-2006 wydajność pracy w polskich firmach wzrosła o 30%, a płace tylko o 7%.
    A więc pracownicy powinni mieć obecnie znacznie wyższe pensje, ale nie mają, bo kapitaliści chciwie zagarnęli większość efektów ich pracy. Bogaci (kapitaliści) wzbogacili się. Biedni pracownicy zbiednieli, bo pomimo lekkiego wzrostu pensji, ich siła nabywcza zmalała ze względu na niewielką, ale dodatnią inflację w latach 2000-2006.
    Najbogatsze 10% polskiego społeczeństwa ma obecnie dochody 14 razy wyższe niż najbiedniejsze 10%. Parametr ten ma najbardziej niekorzystną wartość w UE. Dla porównania: w Wielkiej Brytanii jest to 10:1, w Czechach - 5:1, a w Danii - tylko 4:1.
    Porównywalny z nami parametr 16:1 miały katastrofalnie rządzone przez Republikanów Stany Zjednoczone. Ale tym panom Amerykanie podziękowali...


  75. CZARNE JEST BIAŁE, A BIAŁE NIE JEST SUPER

  76. Ludzie przekazują z pokolenia na pokolenie tradycję i kulturę, bo zawierają one zoptymalizowane od setek lat reguły ułatwiające życie i przetrwanie.
    Mniej więcej od 10 lat mamy do czynienia z agresywną ekspansją na Polskę anglosaskiej pop-kultury (antykultury), która w niczym nie pomaga, a jedynie skłania ludzi do kupowania rzeczy. Wtłaczana jest ona zwłaszcza w młodych ludzi w takich kanałach jak MTV, TVN i w serwowanych do znudzenia reklamach.
    Czego uczy nas anglosaska antykultura?

    Jest trendi i fajowo być głupkiem, a ludzie mądrzy to nudni jajogłowi, a więc
    Ci, co czytają i uczą się są obciachowi, lepiej jest luzacko pojeździć na rolkach i pić Pepsi.
    Ci, co szanują rodziców są staroświeccy, a życia uczymy się na imprach.
    Niesprawiedliwość to po prostu życie, a sprawiedliwość to komunistyczna idealizacja.
    Rywalizacja jest super, szczególnie gdy widzi się przegrywającą osobę, popadającą w niebyt.
    Wolny człowiek to ten, który bez obciachu poddaje się manipulacjom kapitalistów i piarowi zaprzedanych polityków.
    Każdy człowiek to potencjalny konkurent, miłość jest płatna, a chciwość - dobra.
    Człowiek uczciwie pracujący to dupa życiowa, człowiek wyzyskujący jest prężny, silny i zaradny.
    Kultura to oznaka słabości, a arogancja - nowoczesności i witalności.

    Jest naprawdę super, jest cool! A najgorzej, że udało się stopniowo zmarginalizować polską kulturę i to bez większego oporu ze strony ludności tubylczej...

  77. BOGATE BIEDACTWA

  78. Zeszłoroczne wybory pokazały, że jeśli partia (PO) ma duże pieniądze (od bogatych), to jest w stanie rozkochać ludzi w idei, mówiącej, że to bogaci potrzebują pomocy, a biedni jakoś sobie poradzą. Pomimo tego, że większość jest biedna (60,5% ludzi w Polsce poniżej minimum socjalnego, w tym 12% społeczeństwa poniżej minimum egzystencji).
    Biedni rzeczywiście jakoś sobie radzą, bo muszą, ale bieda ma daleko idące konsekwencje społeczne, które nierozwiązywane doprowadzają państwo do fatalnego stanu i fatalnej jakości życia. Wszystkich.
    Przykłady:
    Bieda powoduje brak pieniędzy na profilaktykę i dobre leki, co skutkuje mniejszą jakością i długością życia ludzi.
    Bieda powoduje, że ludzi nie stać na dobrą, szeroką edukację, co może skutkować działaniami niekorzystnymi dla siebie i dla innych.
    Bieda rodzi frustrację i agresję, co ma przełożenie na wyższą przestępczość.
    Bieda zachęca do zdobywania środków na lewo, co bardzo sprzyja korupcji.
    Bieda powoduje, że rodzi się mało dzieci, bo ludzi nie stać na większą ich liczbę.
    Bieda sprawia, że biedni mogą tylko teoretycznie dochodzić sprawiedliwości.
    Bieda powoduje, że ludzie myślą tylko o swoim przetrwaniu, czyli gdzieś mają dobro wspólne. A to owocuje problemem niedbania o przestrzeń publiczną (kradzieże, śmiecenie) i ogólną atomizacją społeczeństwa.
    Miłość PO do biednych jest trudna. PO kocha, ale nie dba...

  79. POZNAJ SWÓJ KRAJ NIE DO POZNANIA

  80. Po 1989 roku ludność w Polsce była przekonywana przez propagandę, że liberalizm oznacza, że każdy patrzy tylko na swój interes i wypadkowa tych 38 mln egoizmów będzie zasobnym, zdrowym społeczeństwem.
    Zapomniano lub umyślnie pomijano fakt, że człowiek jest z natury społeczny i potrzebuje nie tylko więzi z innymi ludźmi, ale także pomocy, bo nikt nie radzi sobie ze wszystkim sam, a w LIBEralnej biedzie rzadko może tą pomoc kupić, bo jest za droga. Efekty znamy: depresja i problemy psychiczne są już w Polsce problemem społecznym. Jest tak, bo buszowska ideologia zza oceanu trafiła na podatny grunt sarmackiego indywidualizmu i usprawiedliwiła chamstwo i agresję jako demonstrację siły, prężności i zaradności.
    Dalsze efekty: związki zatomizowanych ludzi są coraz mniej stabilne, co odbija się też na malejącej liczbie rodzących się dzieci. Obniża się poziom wyedukowania społeczeństwa (co bardzo dobrze widać po obniżającym się poziomie tego, na co jest popyt na rynku) i fatalny jest stan zdrowia społeczeństwa (otwieramy statystyki UE umieralności na nowotwory i choroby serca).
    Polak-indywidualista, zakochany w liberalizmie, "nie przesadza" z odpowiedzialnością. Robi co chce (także w przestrzeni publicznej), a dopiero gdy widzi, że doprowadził do jakiegoś nieszczęścia to ... jest po prostu mądry po szkodzie.
    I jest jeszcze jedna cecha charakterystyczna: w Polsce, gdy coś wychodzi fajnie i harmonijnie, to musi to zostać spieprzone. A to dlatego, że jest przekonanie, że życie jest ciężkie. Bo wszyscy przekonani takim je czynią...

  81. ZŁOTY ŚRODEK ANTYNOWOTWOROWY

  82. Bardzo dobrym przykładem dla rozumienia funkcjonowania społeczeństwa jest przykład organizmu (całości), składającego się z komórek (części). Jeśli całość byłaby ważniejsza od całości, to komórki mogłyby ginąć bez sensu, zabijane przez siły organizmu. Tego nie obserwujemy. Gdyby część była ważniejsza od całości, komórki rozwijałyby się niepohamowanie kosztem organizmu. Jest to nowotwór - niebezpieczna patologia.
    W organizmie zdrowym obserwujemy trzecią możliwość - komórki mają się dobrze i pracują dla dobra organizmu. Część jest równie ważna, co całość. Mimo, że ludzie nie są tak blisko spokrewnieni, jak komórki jednego organizmu, to widać, że najlepszym rozwiązaniem (najstabilniejszym) jest społeczeństwo, które nie niszczy ludzi pod pretekstem jakiegoś tam dobra społecznego, ale też nie pozwala by ludzie lub ich grupy rozwijali się jego kosztem.
    Dlatego zdecydowanie uważam, że błędem jest nie tyle zachęcanie do prywatnej działalności gospodarczej, ale pobłażanie albo nawet zachwyt nad firmami, które nie są społecznie odpowiedzialne (np. wyniszczają pracowników, zanieczyszczają środowisko).

  83. BARDZO SPOKOJNY NARÓD

  84. Społeczeństwem obywatelskim nie jest takie społeczeństwo, w którym każdy pilnuje tylko własnego interesu i nie bierze pod uwagę innych ludzi, a tzw. dobro wspólne jest dlań zbędne, nawet gdyby każdy mógł na nim korzystać.
    W Polsce coraz więcej jest zjawisk, które pokazują, że społeczeństwo bardziej przypomina zbiór egoistów niż system, czyli po prostu przestaje być społeczeństwem. A to bardzo źle, bo człowiek jest społeczny po to, aby lepiej mu się żyło. Miało to od tysięcy lat znaczenie przystosowawcze.
    Jeszcze gorszym zjawiskiem jest naturalizacja, czyli przyzwyczajanie się do wszystkiego, co społecznie złe i niekorzystne i nieprotestowanie (masowe).
    Oto przykłady procesów rozkładu społecznego:
    Bush wciskał nam tarczę i wojny, co narażało nas na większe niebezpieczeństwo - naród na to nic...
    Bezrobocie jeszcze niedawno wynosiło 20% - naród był przekonany, że tak musi być dla dobra gospodarki...
    Rząd chce nam zreformować system zdrowia na taki tylko dla bogatych - naród się nie burzy...
    Rząd ma projekt zmiany prawa pracy niekorzystny dla większości pracującej - naród generalnie siedzi cicho...
    Kultura polska istnieje jeszcze tylko szczątkowo w TVPolonia i TVTrwam - naród tego nawet nie zauważył...(choć pod okupantami był gotów oddać za nią życie).
    Ceny rosną, a płace większości pracowników stoją w miejscu - naród przyjmuje to z pokorą...
    ITD..., ITP...
    Zastanawiam się czemu tak jest. Czy to ta bieda powoduje taką rezygnację i apatię, czy może historia, która długo uczyła naród, że to nie jego państwo, więc nie ma co o nie dbać...

  85. OSIŁEK NIE-KLASOWY

  86. Osiłek klasowy to ktoś, kogo wszyscy w klasie się boją, ale po kątach śmieją się z niego i nie jest on lubiany. Wśród współczesnych narodów takim osiłkiem były buszowskie USA. Uzbrojone nowocześnie i po zęby i dominujące ekonomicznie. Ostatnio jednak okazało się, że ekonomiczne mięśnie USA to sztucznie napompowane wydmuszki. Państwo to napędzało popyt nie efektami pracy, ale kredytami i napływem obcego kapitału. I gdy przyszło kredyty spłacić, to zaczęły się schody. Jest bardzo poważny kryzys.
    Mamy klasyczny przykład tego, że konkurencja wolnorynkowa nie zawsze rozwiązuje problemy i działa regulująco. Czasami problem powstaje, gdy wszystko wymyka się spod kontroli. Czasami...choć ideologia twierdzi, że nigdy...
    Uważam, że USA nigdy nie odzyskają już swojej pozycji z lat 90-tych. Zaczynają rozwijać się Chiny, Indie, Brazylia; rośnie w siłę Rosja. Coraz mniej państw chce naśladować bezkrytycznie kraj, w którym wszystko podporządkowane jest temu, aby garstka facetów rządzących wielkimi korporacjami mogła bez przeszkód się bogacić (wskutek czego wolność i demokracja to fikcja), kraj w którym 60% dorosłych ludzi ma nadwagę, a 16% społeczeństwa nie miało do niedawna ubezpieczenia zdrowotnego.
    Wolność słowa niech będzie mi wybaczona...

  87. NIEUDANY, GLOBALNY EKSPERYMENT

  88. Cudowny przepis na Eden, forsowany globalnie przez dominujących finansowo i technologicznie Anglosasów, jest następujący: patrzysz tylko na swoje przyjemności, robisz pieniądze nie bacząc na otoczenie, wykorzystując przy tym fragmentaryczne informacje (specjalizacja).
    Eden bogatych egoistów, materialistów i ultraspecjalistów to Eden dla nich. A jest ich na Ziemi około 1%. A więc w 99% Eden nie wyszedł...
    Spójrzmy na efekty cudownego przepisu w realnym świecie. Klimat się ociepla wskutek emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Ktoś wpływowy robił na tym kasę, a atmosfera ziemska była nieistotnym otoczeniem.
    Poszerzają się kręgi biedy na świecie. W Polsce liczba ludzi żyjących poniżej minimum socjalnego rośnie rocznie o 1%, a nawet na bogatym Zachodzie klasa średnia topnieje, bo biednieje.
    Nie wynaleziono na dzień dzisiejszy skutecznego leku na żaden z nowotworów, AIDS, miażdżycę, żółtaczkę, migrenę, itd.
    Może trzeba było spojrzeć szerzej na zagadnienia? Może bardziej współpracować?
    Ale tego nie było w przepisie...

  89. DEMOKRACJA CZYLI BEZSILNOŚĆ LUDU

  90. Demokracja oznacza po grecku władzę ludu (całego), a więc nie władzę koncernów czy bogatych. Nie oznacza także władzy nad ludem, bo to on jest najwyższym suwerenem.
    Władze wybierane są przez lud celem wykonania zadania: rozwiązywania problemów społecznych i za to władze mają płacone.
    Jakie działania władzy nie są więc demokratyczne? Cyniczne olewanie problemów ludu, manipulowanie ludem za pomocą kłamliwych, ale profesjonalnie podanych informacji. Władza nie może także wykorzystywać państwowych instytucji do ograniczania lub niszczenia legalnie działających obywateli lub organizacji.
    Myślę, że każdy obywatel Polski odczuwa, oglądając TV, że polska władza plasuje się pomiędzy Zachodem a stepami Azji Środkowej. I rzeczywiście, indeks demokracji dla Polski wynosi 7,3 pkt na 10 pkt możliwych. Nasza demokracja jest uważana na świecie za wadliwą. Zajmujemy 45 miejsce na świecie, a na przykład pokrewne i pobliskie Czechy - miejsce 19. Wyprzedzają nas np.: Mauritius, Botswana i Panama.

  91. MAŁE JEST WIELKIE

  92. Grupa G7 to 7 najbogatszych państw świata. Są to: USA, Japonia, Niemcy, Francja, Włochy, Wielka Brytania i Kanada. To najwięksi gracze na globalnej scenie polityczno-ekonomicznej. Co ciekawe, jeśli weźmiemy pod uwagę parametry mierzące nie całkowity majątek państwa, ale jakość życia jednostki w danym kraju, to w pierwszych siódemkach na świecie jest wielkich graczy jak na lekarstwo. Spójrzmy na poniższe fakty. Będę podawał pierwsze siedem miejsc.

    Wskaźnik rozwoju społecznego (HDI) mierzący bogactwo jednostek, ich poziom wykształcenia i długość życia: Norwegia, Australia, Islandia, Kanada, Irlandia, Holandia, Szwecja
    Wskaźnik Giniego mierzący stopień nierówności majątkowych w społeczeństwie. Najniższe wartości: Szwecja, Dania, Słowenia, Czechy, Islandia, Słowacja, Finlandia
    Indeks demokracji mierzący wpływ społeczeństwa na politykę i kulturę polityczną polityków: Szwecja, Norwegia, Islandia, Holandia, Dania, Finlandia, Nowa Zelandia

    Przodują państwa małe lub mające niewielką populację. Myślę, że bierze się to stąd, że małą populację łatwiej jest zorganizować i łatwiej się nią zarządza. Poza tym, politycy małych krajów nie mają wielkich ambicji mocarstwowych i skupiają się na polityce wewnętrznej, zamiast manipulować w cudzych ogródkach.
    Jest to nauka dla polskich polityków: obecnie zajmują się tarczą antyrakietową i jak jeszcze dowalić Rosji. A w biednej Polsce jest co robić... Ale kogo to obchodzi, tam na wierchuszce...?

  93. GOTTLAND RACZEJ KONTRASTUJE

  94. Blisko spokrewniony z nami naród słowiański - Czesi, w 1990 roku był mniej więcej w takiej sytuacji jak my. Wychodził z komunistycznej biedy. Obrał wtedy kurs mniej liberalny i mniej proamerykański niż my. Propaganda w Polsce głosiła, że my wybraliśmy lepiej, najlepiej...
    Spójrzmy na fakty. Po kilkunastu latach rozwoju możemy Czechy i Polskę porównać: produkt krajowy brutto/osobę Czech to ok. 25395 dolarów (35 miejsce na świecie), a Polski - ok. 17482 dolarów (50 miejsce). Czechy wraz ze Słowenią przodują wśród państw nowej UE.
    Wskaźnik Giniego, mierzący przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi wynosi w Polsce 36, a w Czechach - tylko 26 i jest najniższy w Europie (obok państw skandynawskich).
    Wskaźnik rozwoju społecznego (HDI) mierzący zarazem długość życia, bogactwo jednostek i poziom edukacji, przyjmuje w Czechach wartość 0,9 (36 miejsce na świecie), a w Polsce - 0,88 (41 miejsce).
    Ustępujemy im też w stopie bezrobocia.
    Różnica między czeską klasą polityczną, a polską była taka, jak między zrównoważonym, kulturalnym Havlem, a chłopskim filozofem - Wałęsą. Jeden służył, drugiego mieli czcić. Jeden się przejmował, drugi nie musiał.

  95. OSY KONTRA MRÓWKI

  96. Świat jest cholernie podzielony na bogatą północ i biedne południe. A północ zdominowana jest przez białych, anglosaskich mężczyzn-protestantów, tzw. WASP-y (White Anglo-Saxon Protestants). Po polsku "wasp" znaczy osa. I skrót ten świetnie się dopasował.
    Bo specyfika tych ludzi (częściowo genetyczna, częściowo kulturowa) polega na tym, że postrzegają oni własne szczęście i przyszłość dla świata w skupianiu się człowieka na sobie, na wąskiej specjalizacji i na robieniu pieniędzy. Są w punkt. Jak osy.
    Ludzie na południu bardziej sobie pomagają, są bardziej rodzinni i mniej skąpi. Także bardziej otwarci i mają w związku z tym różne zajęcia. Ale wskutek tego pieniądz się ich nie trzyma, bo nie oddają oni mu swego czasu w całości.
    Niestety, ci co mają więcej forsy, chcą dominować. A ci, co mają jej mniej, nie chcą rezygnować ze swoich wartości i trybu życia. Zarysowuje się coraz większe starcie dwóch światów. Specjalizacja kontra mądrość, wojna kontra pokój, nienawiść kontra miłość, cyniczna niesprawiedliwość kontra sprawiedliwość, część kontra całość, wyzysk kontra współpraca, itp.
    Kibicuję tym drugim. Kibicuję mrówkom. Gdy te stworzenia są razem (niepodzielone), to stanowią ogromną siłę.

  97. WOLNOŚĆ SZANTAŻOWANA

  98. Położenie geograficzne Polski nie jest najszczęśliwsze. I przez setki lat odczuwaliśmy je na własnej skórze. To zrodziło pewną fobię antyniemiecką i antyrosyjską.
    Polityka nastawiona nie na współpracę, ale na to, żeby nie skorzystali i oberwali (szczególnie wobec Rosji) nie przydaje nam przyjaciół, lecz wrogów. A jeśli jest się pomiędzy dwoma silnymi nieprzyjaciółmi, to trzeba mieć jeszcze silniejszego przyjaciela, aby utrzymać równowagę i uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji. Ten "przyjaciel" to USA.
    Problem polega na tym, że w takiej konfiguracji USA widzi, że Polska jest skazana na przyjaźń. USA ma na nią monopol. A monopolista może wykorzystywać i się nie starać.
    "Wolna" Polska działała za Busha według przyjaznej instrukcji: "jesteście wolni, ale spróbujcie nam odmówić". I nawet nie próbowaliśmy.
    Efekty są znane: wizy do USA nadal obowiązują, z offsetu wyszły nici, nowe F-16 mają mnóstwo usterek, których naprawa kosztuje nas rocznie ok. 200 milionów dolarów, pojechaliśmy na aroganckie wojny w Iraku i w Afganistanie, a teraz jeszcze ta kwestia tarczy antyrakietowej.
    Jesteśmy skłóceni ze słowiańskim sąsiadem - Rosją, co zupełnie nie jest w naszym interesie gospodarczym, genetycznym i zmniejsza nasze bezpieczeństwo.
    Jest super!

  99. CUDOWNY PRZEPIS

  100. Jakość polityki w Polsce jest mierna. Politycy innych opcji są tak zakochani w swoich poglądach i tak nienawidzą cudzych, że nie są w stanie porozumieć się nawet wtedy, gdy interes kraju nakazywałby współpracę (tak jak było niedawno np. w Niemczech). Rzadkim wyjątkiem są sytuacje, w których unika się wstydu przed zagranicą (np. wspólne stanowisko w sprawie systemu nicejskiego).
    Poza tym trwa napier..lanka, a nienawidzące się politykierki sięgają w swoich wojenkach nawet o takie oręża jak media czy służby specjalne. Naród nic z tego nie ma z wyjątkiem pi-aru, którym ma się zatkać (bo przecież nie najeść). Bo tylko, gdy kamery są włączone, zgrzane macherki prostują się i robią wrażenie pięknymi frazesami.
    Z natury swojej bardziej arogancka jest prawica. Bo dla niej konfrontacja jest lepsza niż pokój, a wykorzystywanie lepsze niż współpraca.
    Mam zamiar tutaj prawicę zaskoczyć. Powiem jej jak załatwić lewicę i będzie to metoda skuteczna na 100%. Otóż lewica istnieje dlatego, że jest bieda, bezrobocie, wyzysk i niesprawiedliwość. Po prostu zawsze nieznośnie towarzyszy tym zjawiskom. A więc trzeba, aby wszyscy ludzie mieli pracę, świetnie zarabiali i nie mieli poczucia krzywdy. Wtedy lewica zniknie jak bańka mydlana.
    Życzę liberałom powodzenia!

  101. PRACA I WŁASNOŚĆ

  102. W społeczeństwie kapitalistycznym właściciele środków produkcji (kapitaliści) stanowią mniejszość, a ludzie pracy - większość. Produkowane dobra powstają dzięki środkom produkcji i sile roboczej pracowników. A więc nie są one wyłączną własnością kapitalistów, bo powstają we współpracy obydwu stron.
    Liberalizm to taki dziwaczny nurt w ekonomii, który głosi, że jedyną wartością jest własność, zatem o podziale wypracowanego przez pracowników zysku powinna decydować tylko jedna strona - kapitaliści ("demokratyczna" mniejszość).
    Wiara liberałów polega na tym, że gdy druga strona nie ma nic do gadania, to gospodarka szybko się rozwija. Problem jednak polega na tym, że nawet jeśli jest szybki postęp, to mało kto może na nim korzystać, bo mamy do czynienia z tak fatalnymi i niehumanitarnymi zjawiskami jak: bezrobocie, powszechne, głodowe pensje czy eksmisje z mieszkań. Są one wynikiem kapitalistycznej chciwości, niczym niepohamowanej.
    Niewątpliwie lepszym rozwiązaniem jest rozwój wolniejszy, ale harmonijny, czyli taki, który odczuwany jest przez całe społeczeństwo. Rozwój taki jest możliwy w systemach pośrednich pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem, które to możemy obserwować w państwach skandynawskich. Tam o podziale wypracowanego zysku decydują obydwie strony (bo praca jest uważana za równie wielką wartość, co własność), co sprawia, że pracownicy generalnie dobrze zarabiają.
    Po stronie systemów skandynawskich stoją fakty. Państwa te są najbogatsze na głowę mieszkańca, mają najniższe wskaźniki rozwarstwień społecznych; ludzie żyją tam najdłużej na świecie (obok Japonii), korupcja jest mała, a młodzież uchodzi za najlepiej wyedukowaną.

  103. DAĆ PUPY, ABY ZAPOBIEC REFORMIE (o nauce polskiej)

  104. Obecny establishment naukowy w większości robił kariery i tytuły w PRL. Jest to teraz fakt wstydliwy i słusznie, bo w tamtych czasach nie było motywacji do rozwoju w postaci konkurencji, bodźców od chętnego do robienia pieniędzy przemysłu, ani od studentów, którzy nie byli postrzegani jako klienci uczelni (a klient nasz pan).
    W konsekwencji obecny establishment jest obecnie z reguły słabo rozwinięty merytorycznie, dydaktycznie i etycznie. I problem w tym, że chce dostawać więcej pieniędzy, przy zachowaniu bezpiecznego stanu obecnego. I co gorsza – stara się tak kamuflować, aby przekonać władze, że jest bardzo nowoczesny i prozachodni.
    I stara się być dyspozycyjny politycznie, by zachować status quo. Jest to bardzo niebezpieczne, bo nauka to obiektywne badanie rzeczywistości, a polityka jest subiektywna. Według nauki 2 + 2 to zawsze 4 i nie można mówić, że 5, bo akurat takie jest polityczne zapotrzebowanie. Taka nauka nie ma wartości. Jest kpiną.
    Co więcej – jeśli wykład jest słaby, to nie dlatego że wykładowca jest słaby, ale dlatego, że wykładowca nie jest czerwony i nie chce uwspólniać wiedzy. Zapomina się o tym, że jest to jego normalna rola, za którą mu płacą. Student nie powinien oceniać wykładowcy, bo nadal jest tak naprawdę „klientem” z PRL-u, który ma brać co jest, a jak mu się nie podoba, to może wyjść.
    Establiszment nauki pozostaje niepogodzony z tym, że obecni młodzi ludzie dynamicznie się rozwijają, bo mają teraz szeroki dostęp do źródeł z całego świata. Są wskutek tego często postrzegani jako konkurencja, problem, intruzi, podczas, gdy są istotą uniwerków.
    Można zaobserwować próby radzenia sobie z nimi przez celową marginalizację i ingerencję z życie prywatne celem znalezienia informacji wrażliwych (seks, polityka). Jest to możliwe, gdyż wśród studentów zawsze znajdą się karierowicze-kapusie, którzy zainteresowani są tytułami, a nie nauką. Tego typu wychwytywanie argumentów ad personam (zamiast tylko ad rem) uważam za dużą kompromitację i patologię. I potem mamy sytuację taką, że ci utalentowani i pracowici ciągle dostają po łbie, a profesor otacza się słabymi i bezpiecznymi. Nie muszę dodawać, że taki mechanizm odpowiada także za obniżanie się poziomu nauki z pokolenia na pokolenie.
    Jest właściwie tylko jedna szansa tych rozwiniętych studentów: powinni dać d… i nie wychodzić niepokornie przed orkiestrę. Uważam, że to szansa licha, bo rozwój nie jest niczyją winą (od tego są uniwerki), pokora jest OK tylko wtedy, gdy daje młodemu człowiekowi korzyść, a jeśli kogoś interesuje d… to od tego ma salony, powiedzmy – masażu.
    Sprawa z badaniami naukowymi też przedstawia się fatalnie. Zdecydowana większość państwowych jednostek badawczych to prywatne folwarki pańszczyźniane, które chcą być zupełnie niezależne od interesu państwa, ale chcą brać od niego forsę. Badacze zwykle dłubią jakieś zupełnie nieprzydatne, wydumane poletka, z których nikt nic nie ma. Nauka dla nauki. W chmurach unoszących się nad biednym krajem. I ma on z niczego nie rozliczać. Pewność siebie, buta, zarozumiałość i cynizm ustalają, że pieniądze państwowe to darowizna, a nie inwestycja.
    A przecież na „wzorcowym” Zachodzie darmo nie ma nic. A forsa idzie na to, czego ludzie chcą.
    Obecny system nauki polskiej jest bardzo zacofany. Jest to system uznaniowo-prusko-feudalny. Potrzebna jest szybka zmiana na system oceny merytorycznej, gdzie bardzo ważnymi rzeczami są: jawność dorobku, konkursy na stanowiska biorące pod uwagę tylko dorobek i jego użyteczność, a także obecność mediatora reprezentującego interes studentów.
    Zwolennicy starego porządku nadal przypominają, że w nauce polskiej pracują tylko ludzie, którzy przecież nie mogą z dnia na dzień tracić pracy w wyniku konkurencji, bo muszą z czegoś żyć. Zapomina się o tym, że w wyniku tego, że polska nauka jest reliktem PRL-u, wielu młodych, zdolnych traci szanse na pracę lub zaczyna pracować dla obcych nacji. I nimi się jakoś nikt nie przejmuje. Oni mają żyć nadzieją, że twardogłowi ex-towarzysze w końcu się na najedzą...

  105. PI-AR JEST DOBRY NA WSZYSTKO?

  106. Techniki pi-arowskie rozwinięto na Zachodzie jako odpowiedź na zapotrzebowanie różnych ludzi, których postępowanie nie było czyste, ale chcieli robić wrażenie czystych. Na przykład politycy będący na usługach koncernów, ale chcący mieć nie tylko ich poparcie (także od zwykłych ludzi). Wydaje mi się, że pi-ar ma charakter kompensacji i swoistej formy oszustwa. Najprościej i na dłuższą metę – najlepiej jest po prostu działać uczciwie w interesie kraju, tak aby państwo szło do przodu i aby jak największa liczba ludzi mogła naprawdę to odczuć. Wysokie poparcie społeczeństwa jest wtedy gwarantowaną konsekwencją, niejako "produktem ubocznym".
    Niestety, z czasem obserwujemy na polskiej scenie politycznej coraz większą degenerację. Politycy zatrudniają w kampanii wyborczej ekspertów od pi-aru, którzy mówią im jaki założyć garniturek, jaki krawat i jak złożyć łapki, a potem cynicznie kpią sobie oni z obywateli i podejmują decyzje wbrew większości. Przykładem tego jest tarcza antyrakietowa, wysyłanie wojsk na wojny w Azji, reforma prawa pracy niekorzystna dla pracowników, prywatyzacja służby zdrowia, itd.
    Ludzie potrzebują w swoim interesie jak najwięcej edukacji. Bo jeśli jej nie ma, to potem się nie orientują który z polityków to wróg, a który przyjaciel i oceniają po powierzchni. Pi-ar, wspierany jeszcze przez media, działa na nich skutecznie. I w rezultacie mamy takie potworki jak wybranie przez biedny naród partii liberalnej, która wspiera i jest wspierana przez bogaczy. Ale trzeba pamiętać, że te potworki nie są gwarantowane i nie są wieczne. Bo edukatorem narodu są także jego własne błędy...

  107. SPAZM DUSZY

  108. Polski naród zawsze cechował romantyzm, fantazja, przywiązanie do rodziny i wartości chrześcijańskich. Tak było przez około 1000 lat. Po 1989 roku Polska otworzyła się na protestancko-ateistyczny Północny-Zachód.
    Wasalna polityka władz rodzimych wobec bogaczy z tamtej części świata sprawiła, że trzeba było słuchać, oglądać i kupować wszystko co zachodnie. Zostaliśmy dosłownie zalani obcą i złą anty-kulturą. Niektórym Polakom ona imponowała, a wielu robiło to ze strachu, żeby nie zostać niemodnym obciachowcem albo nawet komunistą.
    Przywiązani do wartości i rodziny Polacy pasowali do tego anglosaskiego chłamu jak dżem do kiełbasy. Wmawiano nam, że lepiej wykorzystać niż współpracować, że niesprawiedliwość to sprawiedliwość, rodzina jest przeżytkiem i modnie jest być wyuzdanym singlem, a totalnie zmanipulowany klient na wolnym rynku to po prostu człowiek wolny.
    Ten przepis na szczęśliwość zawiódł. Około 77% polskich rodzin nie ma żadnych oszczędności, a około 80% Polaków najwyżej wiąże koniec z końcem. Większość ludzi w kraju czuje tą biedę i upadek wartości, dlatego ta politycznie wymuszona miłość do USA i przystawek wywołuje u nich spazm wewnętrzny. Wewnętrzny, bo boją się. Wasalnych polityków i ich kapusiów.
    Natomiast media skutecznie milczą o modelach życia w wielu innych państwach świata. Kraje romańskie, skandynawskie i bałkańskie właściwie dla nich nie istnieją. A Rosja jest w ogóle "be", mimo, że Rosjanie to fajni ludzie, bardzo do nas podobni i blisko z nami spokrewnieni. Wrogość do słowiańskich braci jest jednak w interesie obcych nam Anglosasów...

  109. ZŁO JEST SEXY

  110. Kobiety są z natury swej konformistyczne i dlatego nie walczą z rzeczywistością, ale starają się do niej zawsze dostosować. Jednym z przejawów ich konformizmu jest dobieranie sobie partnerów życiowych dostosowanych do bieżących realiów, jakiekolwiek by one nie były.
    Jeśli więc system, w którym żyjemy wymaga małej wrażliwości, cwaniactwa, umiejętności chapania forsy i często - tupetu i agresji, to facet o tych cechach będzie przez panie szczególnie pożądaną partią. Bo po prostu sobie poradzi. Efektem tego jest wykwit różnej maści wygolonych chamów, którzy wojują z rzeczywistością nie tyle karabinem, co tajemniczym stanem konta.
    Faceci, którzy nie bardzo spełniają lub chcą spełniać powyższe kryteria pozostają bezżenni, albo robi im się łachę i są "drudzy", albo kończą u psychologów. Mogą być normalni, ale w tych realiach czegoś im brakuje.
    Co więcej, wyśrubowane kryteria, podsycane przez lśniące czasopisma kobiece, tajemniczo łączą się współcześnie z nienaturalną agresją i zanikiem kobiecości u coraz większej liczby pań.
    Niedawno przeczytałem, że w Europie Zachodniej i w USA już 34% mężczyzn doświadczyło w swoim życiu problemów z erekcją. Co ciekawe, w krajach arabskich dysfunkcja erekcyjna (ED) to zjawisko właściwie nieznane. Zastanawiam się jak owe fakty zostaną zinterpretowane przez feministki. Czy wyzwolona (ale i konformistyczna) kobieta to tylko równoważny pogląd na życie? A może lepszy?

  111. KACI SĄ CACY, OFIARY SĄ BE

  112. Do wielkiego bogactwa nigdy nie dochodzi się uczciwą pracą. Dlatego partia wielkich bogaczy - PO traktuje kwestie sprawiedliwości i uczciwości w sposób luźny, aby nie stresować świętych krów.
    Dlatego już wkrótce będziemy przekonani, że Krauze jest aniołem, Dochnal jest święty, Stokłosa jest męczennikiem, Pęczak padł ofiarą nieporozumienia full-wypas, a wraz z Mirosławem G. na oddział kardiochirurgii szpitala MSW powróciła miłość.
    Natomiast, odnośnie teczek esbeckich panuje wśród opiniotwórczych, medialnych wyroczni powszechne wzburzenie. Przecież naród nie powinien wierzyć esbeckim teczkom i czepiać się byłych kapusiów, bo oni mogą być niewinni. Akurat prawda jest taka, że esbecy fabrykowali teczki bardzo rzadko i w wyjątkowych wypadkach, ale chodzi o to, aby uchronić katów i nie dać satysfakcji ofiarom.
    Takie coś jest możliwe tylko w Polsce. Bo tutaj ofiara ma w duchu wiary wybaczyć, a jeśli nie wybacza to jest jeszcze potępiona. Zapomina się o tym, że wybaczenie powinno być warunkowe, a więc poprzedzone wyznaniem winy, skruchą i zadośćuczynieniem.

  113. POLSKA W GĘBIE, W NOSIE I W D...

  114. Wraz z pogłębianiem się biedy i nierówności w Polsce, wyrosła w tym kraju rzesza synków, którzy łączą się pod flagą biało-czerwoną w łyse grupy o charakterze nacjonalistycznym lub nazistowskim.
    Jaka jest tego przyczyna? Po pierwsze razem raźniej, szczególnie wtedy, gdy samemu jest się cienkim fiutkiem i odwagi nabiera się dopiero w sforze. Ma to znaczenie szczególnie w oddziaływaniu na kobiety i w straszeniu potencjalnych konkurentów.
    Po drugie: kompleksy i poczucie własnej słabości wzmaga nienawiść do silniejszego Zachodu, który obecnie nas zalewa, co znowu pogłębia deklarowaną i wykrzyczaną miłość do Ojczyzny.
    Po trzecie: pragnienie sukcesu (rzadkiego u nas) powoduje, że sport jest zarodkiem krystalizacji takich nazi-grup, które w postaci husarii ubranej w biało-czerwone symbole, zasilają mecze i inne imprezy, często robiąc tam zadymy (gdy jak zwykle coś nie wyjdzie).
    Grupy te cholernie mi się nie podobają, bo są destrukcyjne i niczego wartościowego dla tego kraju nie robią. Starają się tylko, powołując się na flagę, załatwić dla siebie to, czego normalnie nie potrafią.
    Powinni oni wiedzieć, że przyczyną ich sytuacji nie jest Zachód, Rosjanie, Żydzi, Murzyni, ani nawet cykliści, ale głupie, 20-letnie rządy pookrągłostołowe. I w tym kierunku powinni wykrzyczeć swoje pretensje, a prawdziwi wojownicy powinni nawet w tym kierunku pomachać szabelką.

  115. CHCIWOŚĆ JEST CHOROBĄ

  116. W Polsce mamy około 10% bogatych ludzi, będących beneficjentami przemian LIBEralnych i 60,5% biednych ludzi, żyjących w najlepszym przypadku poniżej minimum socjalnego. Reszta żyje tak sobie z dnia na dzień i jakoś wiąże koniec z końcem.
    Niewątpliwie, grupą społeczną, która potrzebowała i potrzebuje wsparcia ze strony władz, są biedni. Tym ciekawszy jest fakt, że mediom komercyjnym udało się w 2007 roku przekonać ludzi, że lekarstwem na ich bolączki jest PO - partia bogatych. Ma ona zamiar podporządkować wszystko interesowi bogatych, więc biedni szybkiej zmiany swej sytuacji na pewno nie odczują. Bo trzebaby ograniczyć bogatych, a to byłoby przecież naruszaniem ich interesu, czyli tzw. WOLNOŚCI. I zapewne także demokracji... Demokracji, która tej 60%-wej, biednej większości najwyraźniej nie kocha. A jeśli już kocha - to od tyłu.
    Podstawową przyczyną tego, że tak trudno jest stworzyć szczęśliwe i sprawiedliwe społeczeństwo jest paskudna cecha, tkwiąca w ludzkiej naturze - CHCIWOŚĆ. To chciwość pracodawców powoduje, że oszczędzają i chapią ile tylko się da, a to generuje: bezrobocie, niskie płace (wał dla pracownika), wysokie ceny (wał dla klienta) i małe wpływy do budżetu (wał dla państwa).
    Chciwość u kapitalistów przybiera tak wielkie rozmiary, że staje się chorobą mózgu. Niestety, mają oni forsę, na propagowanie idei, że to oni są zdrowi, a biedni i ci, którzy bronią biednych - chorzy. Skąd taka idea? A pewnie stąd, że temperatura wśród ludzi pracy się podnosi...

  117. LECHU, ZMIŁUJ SIĘ NAD NIMI

  118. Nauka wie już o przyczynach istnienia mniejszości seksualnych więcej niż średniowieczni kapłani.
    Wiadomo, że nietypowy dla danej płci popęd seksualny determinowany jest we wczesnym okresie płodowym (przed 3 miesiącem ciąży) w wyniku fluktuacji hormonalnych we krwi matki lub komplikacji przypominających konflikt serologiczny. Wiadomo więc, że popęd taki nie jest wynikiem decyzji ani dziecka, ani matki, ani ojca. A więc żadne z nich nie ponosi za to winy. Jest to zdarzenie losowe. Tyle nauka.
    Kościół uważa mniejszości seksualne za dziwaków lub działo szatana, choć wedle współczesnej wiedzy, możemy stwierdzić, że skoro popęd nie jest wynikiem wolnej woli człowieka, to, zgodnie z religią, jest wynikiem woli boskiej. Bóg tak chce...
    Zresztą, każdy wie, że to, jaki popęd zaczął odczuwać, nie było kwestią jego decyzji i przebiegało poza wolną wolą.
    Tym śmieszne wydają się zachowania polityków związane z tym tematem. Wstyd zmieszany z pogardą. Jak w Średniowieczu.
    Zapewne politycy boją się, że temat ten będzie rzutował na nich podejrzenia. I słusznie, bo jak się boją, to mogą nie być hetero...

  119. INDUKCJA POTRZEB

  120. Mówi się, że wolny rynek odpowiada po prostu na potrzeby ludzi. Sprzedaje się to, co ludzie chcą mieć. Zapomina się o tym, że współczesny kapitalizm skupia się przede wszystkim na indukowaniu wśród ludzi sztucznych potrzeb. Reklamy coraz nachalniej przekonują, że właśnie to musisz mieć, by być szczęśliwym człowiekiem, choć przez tysiące lat ludzie żyli bez tego i byli szczęśliwsi.
    Coraz dłuższe rzęsy, odżywki do włosów tak skomplikowane jak te dla dzieci, ubrania bielsze od bieli. Po prostu bez tego nie można się już obejść.
    A najbardziej współczuję rodzicom, którzy mają małe dzieciaki. Bo takie dziecko wcale nie musi mieć dużych potrzeb, ale można być pewnym, że po obejrzeniu bloku reklam z soczkami i zabawkami wydrenuje kieszeń rodzica. Nie miało potrzeby, to trzeba ją było wyindukować.
    Maluchy i młodzi to szczególnie dobrzy odbiorcy, bo nie mają jeszcze dystansu do tego wszystkiego i krytycyzmu.
    Dawne czasy bez reklam i bez wielu rzeczy jakoś nie były przeszkodą dla wielu, by wyszli na ludzi. Pewnie dlatego, że zamiast konsumować czytali oni się książki i rozmawiali z bliskimi.

  121. WSZYSTKO BIORĘ, NIC NIE DAJĘ

  122. O kobietę tradycyjną trzeba zabiegać i trzeba umieć ją utrzymać, ale za to ona tworzy dom i opiekuje się dziećmi. Kobieta nowoczesna łatwo nawiązuje kontakt i jest finansowo niezależna, ale bywa niewierna, mało rodzinna i mało kobieca.
    Osobliwy typ kobiety, który coraz częściej obserwuję w naszym kraju jest taki: trzeba zabiegać i umieć ją utrzymać i bywa niewierna, mało rodzinna i mało kobieca. To pewna przesada.
    Postaram się to przeanalizować. Ten osobliwy typ opiera się na braniu i odmawia jakiegokolwiek dawania. Występuje wobec faceta (robola) w roli skrajnego kapitalisty, który tak wyzyskuje (wykorzystuje), że odmawia jakiejkolwiek płacy. Jest to rzeczywiście przesada.
    Winę ponosi tu charakterystyczne dla niedojrzałego kapitalizmu w Polsce pojmowanie tego systemu jako przede wszystkim dozwolone wykorzystywanie, a nie uczciwe inwestowanie, by na dłuższą metę mieć lepiej. Również w związku.

  123. PIES WYPROWADZA PANA

  124. Gospodarka jest wytworem ludzi, mającym zaspokajać ich potrzeby. Z założenia.
    Niestety, gospodarka liberalna to taki potwór, który podporządkował sobie większość ludzi. Obecnie, gdy pojawi się jakiś polityk, który chce zmienić dolę zwykłych ludzi w ten sposób, aby oni więcej zarabiali oraz żyli i pracowali w godnych warunkach, to od razu obszczekują go pseudoeksperci - najemnicy kapitału, wyrażający zaniepokojenie co do realizmu takich posunięć i przestrzegający przed psuciem gospodarki.
    Kapitaliści nie pozwalają żadnej władzy po 1989 roku dać ludziom odczuć, że gospodarka jest dla nich, a nie odwrotnie. Po prostu, władze są zakładnikiem kapitału i nic istotnego nie mogą zrobić, bo wszystko ma robić niewidzialna ręka rynku.
    Faktycznie okazuje się, że liberalna gospodarka w szczegółach często zawodzi. Obszary biedy, ciemnoty i słabego zdrowia poszerzają się. Rośnie poczucie frustracji i beznadziei. Kapitaliści niekoniecznie zamieniają niższe podatki na miejsca pracy i lepsze płace dla robotników. Jest to raczej dogmat liberalnej wiary, niż pewność.
    Co więcej: globalnie, to umęczone społeczeństwo kurczy się. Teraz na kobietę przypada 1,28 dziecka, a we wstrętnych latach 60-tych były to 3 dzieci na kobietę. Potrzeba 2,2 dziecka, by populacja rozrastała się.
    A jest obecnie smutna, zła i coraz mniejsza. I to wszystko dla dobra gospodarki!

  125. PLASTIKLAND OPALANY WĘGLEM

  126. Torebka foliowa rozkłada się w środowisku naturalnym przez 400 lat, a służy średnio przez 15 minut. Dobrym remedium na trudno rozkładające się tworzywa sztuczne jest ich odzyskiwanie lub spalanie w ekologicznych spalarniach plazmowych.
    Na razie ani jedna taka spalarnia w Polsce nie działa, a odzyskuje się u nas tylko 2-3% wyprodukowanych tworzyw sztucznych. Dla porównania - w Danii, Szwecji, Holandii, Austrii i Szwajcarii procent ten wynosi 80%. Zalew plastiku w naszym kraju wiąże się z LIBEralnym i krótkowzrocznym podejściem do środowiska naturalnego. Plastik jest tani, a przecież firmy nie mogą ponosić dużych kosztów (!). Liczy się tylko doraźna maksymalizacja zysku. SZCZYT GŁUPOTY.
    Poza tym, w Polsce znikoma część energii elektrycznej (2%) produkowana jest z czystych źródeł (wiatr, promienie słoneczne, spadająca woda, geotermia). Nadal głównym substratem jest węgiel kamienny, który po spaleniu, przechodzi do atmosfery w postaci cieplarnianego dwutlenku węgla i toksycznych tlenków siarki.
    Na szczęście używane są już w Polsce biopaliwa, które są o tyle lepsze od paliw kopalnych, że ich spalenie nie zwiększa ilości CO2 w atmosferze, bo jest to ten sam gaz, który roślina chłonie przy swoim wzroście.
    Wcześniej czy później podejście do natury musi się w Polsce zmienić z rabunkowego na zrównoważony. Pozostaje kwestia czy nie będzie za późno...

  127. ŹLE URODZENI

  128. Każdy system ma swoich źle urodzonych. Obecnie są to ci, którzy nie lubią TVN, MTV, fałszu reklam, anglosaskiej komercji i Dody Elektrody (szczególnie gdy jest różnica potencjałów).
    Są to ci, którzy śmią prosić o godziwe wynagrodzenie i żądają sprawiedliwości.
    Są to ci, którzy nie są fanatykami konkurencji i atomizacji społeczeństwa.
    Są to ci, którzy nie doceniają roli bezrobocia i wyzysku dla rozwoju gospodarki.
    Zapewne źle urodzeni powinni przeprosić, że swoim istnieniem kwestionują liberalizm i psują statystyki. A syci liberałotowarzysze nie powinni zapewne składać samokrytyki...

  129. DNO GÓRĄ

  130. Tak to już jest, że w kapitalizmie LIBEralnym ogromną władzę nad ludźmi pracy mają kapitaliści - ludzie specyficzni. Brakuje im empatii, ale za to nie brakuje wśród nich oszołomów. Egoistyczne nastawienie na więcej i więcej dla siebie jak i nieliczenie się z innymi powoduje, że ludzie przez nich zatrudniani mają przechlapane. A wcale nie musi tak być.
    Obecna propaganda głosi, że brak rąk do pracy spowoduje, że to pracownicy będą dyktować warunki. Nie będzie tak z dwóch przyczyn: duża podaż miejsc pracy dotyczy obecnie tylko nielicznych branż (gł. budownictwo) i po drugie: z braku chętnych do pracy za 800 zł zawsze można sięgnąć po Chińczyków czy Ukraińców.
    Osoba z wyższym wykształceniem i niemająca znajomości ma na rynku pracy beznadziejną sytuację. Około 70% ofert pracy nie trafia do mediów, ale do znajomych. Nawet jeśli ukaże się taka oferta w mediach, to jest to proforma, bo z góry wiadomo, że zgarnie ją jakaś znajoma osoba.
    Pozostałe 30% ofert dotyczy prac lichych i licho płatnych, zazwyczaj wycenianych na minimalną płacę 984 zł netto. Sporadycznie zdarzają się oferty dobrze płatne, ale wymagania są wtedy tak duże, że mogą sprostać im tylko doświadczeni profesjonaliści.
    Żeby dostać pracę, trzeba mieć doświadczenie. A żeby mieć doświadczenie, trzeba dostać pracę. Kołowrót. Szkoda gadać...

  131. UŚMIECH ZA UŚMIECH, WAŁ ZA WAŁ

  132. Syci kapitaliści liberalni wpajają społeczeństwu polskiemu tezę o nieuchronności liberalnego kapitalizmu. Uważają oni, że skandynawskie systemy trzeciej drogi (kapitalizm socjalny, oparty na pracy) są w Polsce nierealne, bo Skandynawowie są bogaci i mają inną mentalność. Więc musimy się godzić z tym, co jest.
    Po pierwsze: główne elementy systemów trzeciej drogi są realne zawsze. Zawsze można przestrzegać praw pracowniczych i sprawiedliwego podziału wypracowanego zysku. Kwestia woli politycznej.
    Progresywna skala podatku PIT jest po prostu sprawiedliwa. W biedniejszych krajach próg najwyższy powinien być po prostu niżej niż w krajach bogatych.
    Osłony socjalne w krajach biednych również być powinny, bo każdy musi jeść i pić, choć zrozumiałe jest, że nie mogą być one hojne.
    Mówi się, że mentalność kreuje system, zapominając, że system ma też ogromny wpływ na kształtowanie mentalności. Jeśli państwo dba o zwykłego człowieka pracy, jest przyjazne i gwarantuje choć minimum bezpieczeństwa, to taki człowiek nie będzie ustawiony do państwa tyłem.
    Jeśli jednak państwo kojarzy się komuś z ciągle niesprzyjającym prawem, to obywatel taki będzie pokazywał mu wał. W przestrzeni publicznej, będącej namiastką państwa dla zwykłego obywatela, będzie on kradł, rozbijał butelki i nie zbierał po swoim psie. Będzie chciał płacić jak najniższe podatki, nie będzie liczył się z innymi ludźmi, a na wybory w ogóle nie pójdzie.
    Uważam, że aby zmienić ten stan rzeczy, jako pierwsze powinno "uśmiechnąć się" państwo...

  133. RZĄD NA MIARĘ NASZYCH POTRZEB I MOŻLIWOŚCI

  134. Gdy obserwuję Tuska na swoim obecnym stanowisku, to mam wrażenie, że chce on powiedzieć swoim zachowaniem: "Jezu, co ja tutaj robię?". I słusznie. Bo tego właściwie niewiadomo.
    W 2007 roku, po 18 latach władania renegackich i cynicznych rządów pookrągłostołowych, Polska potrzebowała rozwiązań lewicowych jak kania dżdżu. Bieda, szerząca się głupota, modne chamstwo i niesprawiedliwość. W społeczeństwie panuje chaos, a kapitał robi co chce.
    W takiej sytuacji do władzy powinna dojść partia, która uderzy w przyczyny tego stanu rzeczy, czyli wpłynie na podwyżkę pensji dla pracowników, przestrzeganie prawa wobec biedniejszych; o edukację i porządek. Tak się składa, że tego rodzaju reform dokonują partie prawdziwie lewicowe.
    Niestety, w październiku 2007 do władzy dochodzi partia liberalna, o poglądach skrajnie prawicowych w kwestiach podstawowych, czyli gospodarczych. Możnaby ich określić hasłem: "Cała władza w ręce kapitalistów". A jeśli jedna grupa społeczna ma władzę, to tylko ona ma dobrze i to zawsze kosztem innych grup.
    Do tej pory nie potrafię uwierzyć dlaczego Polacy strzelili sobie samobója. Po części winne są komercyjne media, zakochane w PO i lobbujące za nimi tak silnie, że widać, że już nawet nie starają się zachować pozorów obiektywności. Po części winien jest kryzys ideowy partii SLD, która się tak unowocześniała, że przestała mieć cokolwiek wspólnego z lewicą.
    Ale czy to wszystko wyjaśnia?

  135. WIELKA LIBERALNA ANOMALIA

  136. W nauce jest tak, że w każdej dziedzinie obowiązuje paradygmat, czyli powszechnie zaakceptowany i obowiązujący system teorii i wyjaśnień. Trudno jest go zmienić z uwagi na opór środowiska naukowego (porobili na paradygmacie kariery), ale nie jest to niemożliwe i z czasem pojawia się coraz więcej "świeżych" ludzi, którzy zwracają uwagę na problemy danego paradygmatu z wyjaśnianiem pewnych faktów. Zwolennicy starego porządku bronią się, próbując przemilczeć problemy lub karkołomnie je wyjaśniać. Te kłopoty paradygmatu to tzw. anomalie.
    Nowy, "świeży" paradygmat wygrywa z czasem przede wszystkim z dwóch powodów: zwolennicy "starego" wymierają, albo "nowość" proponuje rozwiązania o ogromnym znaczeniu praktycznym dla ludzi na teraz.
    Myślę, że podobną sytuację obserwujemy w ekonomii. Po upadku demoludów mamy do czynienia z recydywą liberalizmu na świecie, bo wielcy kapitaliści nie muszą już nikomu udowadniać, że są socjalni i fajni, gdyż nie mają już socjalistycznej konkurencji. Anomalie "paradygmatu liberalnego" są jednak bardzo duże i poważne: pogłębiająca się bieda, ciemnota, nierówności i potworne zniszczenia w środowisku naturalnym. Jest to swoisty ewenement: jedna, wielka anomalia, a nadal obowiązuje.
    Po prostu nieliczni liberałowie są bardzo bogaci, więc są w stanie manipulować resztą przez media i korumpować decydentów.
    Zwolennicy liberalizmu nigdy nie wymrą, bo zawsze będą istnieć nieempatyczni ludzie, którzy kochają bogactwo i przyjemne nic nierobienie. Uważam jednak, że z czasem może powstać paląca potrzeba, by porządek społeczny zmienić na bardziej socjalny, skoordynowany i liczący się z otoczeniem. Mam przeczucie, że potrzeba ta będzie miała przyczyny w katastrofalnym naruszeniu równowagi w klimacie i środowisku naturalnym.

  137. NIET CENZURY?

  138. Oficjalna wersja głosi, że w Polsce nie ma cenzury. I rzeczywiście, instytucjonalnie nie istnieje ona od końca PRL-u. Ale pozostała wpleciona w dwa silne mechanizmy:
    Pierwszy: cenzura korporacyjna. Media nie mogą swobodnie wyrażać treści krytycznych wobec kapitału (który ma za uszami wiele patologii), bo kapitał daje reklamy, z których media się utrzymują (w dużej mierze też te państwowe).
    Czasami w telewizji lub radiu publicznym pojawi się program o polskiej biedzie lub niesprawiedliwości, ale wtedy podaje się suche fakty i jak ognia unika się wskazania winnego. Ot, po prostu zwyczajne życie!
    Drugi: cenzura wolnorynkowa. Na rynku ma szanse ukazać się jedynie to, co przynosi zysk. Rzeczy na wysokim poziomie są w praktyce "cenzurowane", bo za mało ludzi je kupuje. Mówi się: skoro nie kupują, to nie potrzebują. Tak, ale trzeba wiedzieć, że ludzie nie zawsze wiedzą, co byłoby dla nich dobre, potrzebne czy pozytywne. Do tego trzeba wszechstronnej edukacji, a w LIBEralnej rzeczywistości wielu rodziców nie stać nawet na podręczniki dla dzieci.

  139. WOLNOŚĆ W GĘBIE, ZNIEWOLENIE W PRAKTYCE

  140. Po 1989 roku zmieniliśmy wielkiego brata. Od tamtego czasu jest nim USA. Pociągnęło to za sobą przejęcie amerykańskich wartości, antykultury i poglądów na gospodarkę.
    Amerykanie mienią się być narodem ludzi wolnych. Wolność to dla nich wartość najwyższa, wyraźnie wyższa od sprawiedliwości.
    Zdecydowanie uważam, że uszczęśliwione przez USA narody LIBEralne są w praktyce najbardziej zniewolonymi nacjami świata. Zanim to uzasadnię, to powiem, że dziwnym trafem, właśnie wtedy gdy przebywam na Wschodzie, to czuję się wolnym człowiekiem i dopiero wtedy oddycham całymi płucami. A więc:
    Po pierwsze: w sytuacji kiedy panuje ogromna konkurencja między ludźmi (zatomizowane społeczeństwo liberalne), to ludzie muszą na tą konkurencję uważać. Muszą w swoich zachowaniach, ubiorze, poglądach, etc brać pod uwagę to, że konkurencja może wszystko wykorzystać, rozpowszechnić. A więc czują się spięci i ograniczeni. Zwłaszcza wśród młodzieży to widać.
    Po drugie: w narodzie, w którym panuje sporo LIBEralnej biedy, ludzie nie mogą robić tego, czego chcą, ale to, co przynosi pieniądze. Mamy więc naród nie tyle wolnych ludzi, co najemników lub niewolników.
    Po trzecie: człowiek musi być zgodny z kapitalistyczną ideologią, która doskwiera w największym stopniu, bo hołdują jej bardzo bogate koncerny i służący im smutni panowie z nowoczesnym sprzętem. Ludzie po prostu boją się, aby ktoś nie zrobił z nich komunistów, nie doniósł, bo skończyć to się może marginalizacją, nękaniem, itd.
    Wolność to teoria...

  141. LUDZIE! BAWIMY SIĘ!

  142. Jasne jest, że w kapitalizmie liberalnym - systemie, który doprowadza masy do biedy i do ogromnych nierówności społecznych, potrzebny jest dobry wentyl bezpieczeństwa.
    Takim wentylem jest teraz zabawa. Jak grzyby po deszczu powstają programy z różnymi grami i zabawami; prezenterzy są coraz bardziej na ludzie. Ma to być rodzaj zasłony dymnej i przekazu: widzicie ludzie, jaki ten kapitalizm jest fajny?
    Kapitalizm fajny nie jest. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że nazwa "kapitalizm" rzadko pojawia się w mediach. Widać powszechnie źle się kojarzy. Wentyl jednak działa, choć trzeba pamiętać, że zabawą się jeszcze nikt nie najadł...

  143. RATLEREK KONTRA NIEDŹWIEDŹ

  144. We współczesnym świecie zaczyna zaznaczać się wyraźny podział. Po jednej stronie stoją: USA, Wielka Brytania i Izrael - państwa prowadzące arogancką politykę zagraniczną, kochające liberalizm gospodarczy i nienawidzące niczyjej niezależności. Wierne jak ratlerek są im polskie władze (od 1989 roku).
    Po drugiej stronie stoi zdecydowana większość państw UE, Rosja i kraje arabskie. Jest to strona zrównoważona, nieagresywna i nastawiona na negocjacje.
    Polskie władze, starają się być bardziej cesarskie od cesarza USA. Stosunki z Rosją są popsute, a z krajami arabskimi lub islamskimi - beznadziejnie słabe (jeździmy tam na wojny, choć dawniej budowaliśmy tam autostrady i szpitale). Polskie władze przypominają ratlerka, który szczeka na niedźwiedzia i na złość jemu łamie sobie rączkę. Ratlerek jest odważny, bo widzi pana ze strzelbą (USA). Niestety, cały las zanosi się od śmiechu...

  145. CIERPI NACJA, BO NIE WYSZŁA TRANSFORMACJA

  146. Propaganda wmawia nam, że Zachód chciał polskiej transformacji 1989, bo pragnął uwolnić uciskanych Polaków. W rzeczywistości chodziło o otwarcie rynków zbytu i pozyskanie taniej siły roboczej.
    Polakami nikt się nie przejmował. Dowodem na to jest wysokie bezrobocie 12,8%, które sięgało nawet 20%, ale się zmniejszyło, bo 2 mln Polaków emigrowało z powodów ekonomicznych. Około 85% bezrobotnych jest bez prawa do zasiłku, czyli praktycznie zostali wyrzuceni przez kapitalizm na liberalny śmietnik (wolność wyboru śmietnika!), bo zapomoga z MOPS starcza psu na buty. Aktywnych zawodowo jest tylko 54,7% dorosłych mieszkańców naszego kraju, co plasuje nas w ogonku UE.
    Obecnie 60,5% Polaków żyje poniżej minimum socjalnego, a wskaźnik Giniego, mierzący przepaść między bogatymi a biednymi, wynosi 36, czyli jest bardzo wysoki jak na warunki europejskie.
    Rzeczywistość skrzeczy, choć propaganda temu przeczy...

  147. ANGLOSASKA SKRAJNOŚĆ LEWOPÓŁKULOWA

  148. W polskie społeczeństwo na siłę wtłaczana jest ideologia pochodząca z krajów anglosaskich. Głosi ona, że szczęśliwe społeczeństwo jest wypadkową egoizmu jednostek. To znaczy, że każda jednostka powinna zajmować się tylko swoją specjalizacją i patrzeć tylko na swój interes, bez względu na konsekwencje dla otoczenia. I wszystko będzie super.
    Niestety, wielu ludzi w Polsce uwierzyło, że teraz tak trzeba, a niektórzy nawet uważają, że teraz tylko tak można.
    Efekty niezdrowej ideologii, będącej wytworem specyficznych i najczęściej zdarzających się w krajach anglosaskich ludzi (częsta dominacja analitycznej, lewej półkuli mózgu), są na północnym-zachodzie łatwo zauważalne.
    Jeśli liczą się tylko 2 punkty: ja i szczegół mojej specjalizacji, to: ludzie są samotni wśród ludzi, związki są niestabilne, burdele i gabinety psychoanalityczne pękają w szwach. Poradniki psychologiczne idą jak ciepłe bułeczki, a kobiety nie patrzą z którym mężczyzną im się najlepiej w całym życiu współpracuje, tylko wybierają tego, który wygrywa wyścig szczurów pod względem pojedynczego parametru. Rozwiązania specjalistyczne, serwowane przez naukę, mają wiele efektów ubocznych. Przyroda i klimat są w fatalnym stanie, bo były tym otoczeniem, z którym się nie liczono...
    Trochę rzewny obraz jak na raj, który z coraz większą butą i pewnością siebie forsowany jest w coraz większej liczbie krajów świata...

  149. CZĘŚĆ A CAŁOŚĆ

  150. Kapitalizm liberalny został wprowadzony w Polsce wbrew społeczeństwu. Zawsze prowadzi on do tego, że mniejszość pracodawców bogaci się kosztem reszty społeczeństwa. Rozwojowi finansowemu tej mniejszości wszystko jest podporządkowane i gdyby ktoś chciał to zmienić, to w mediach posypałyby się wyrazy niepokoju i krytyka pseudoekspertów-najemników.
    Zdecydowanie nie musi być tak, że pracodawcy "odkurzają" z obiegu prawie całą forsę, pozostawiając niewiele pracownikom. Przykład socjalnych (nieliberalnych) krajów skandynawskich pokazuje, że korzystać może całość społeczeństwa, a nie drobna część kosztem całości. I to z największym sukcesem.
    Dlaczego w Skandynawii jest dużo mądrzej? Bo jest to rozwiązanie na długą metę stabilne. Bo całość to więcej niż część. Bo jeśli część wyniszcza całość, to na dłuższą metę, wyniszcza też siebie.

  151. DOŁOWANIE I SAMOUGNIATANIE

  152. Znany kawał samokrytyczny, krążący po Polsce, mówi, że w piekle, przy wszystkich kotłach, w których smażą się nacje, stoją diabły i ubijają. Wyjątek jest kocioł z Polakami, przy którym nikt nie stoi. Dlaczego? Bo ubijać nie trzeba; Polacy sami ściągają się w dół.
    Sporo prawdy w tym kawale. Zauważyłem, że w Polsce, jeśli trzeba się skrzyknąć, by zrobić coś pozytywnego, konstruktywnego, to wszystko idzie jak po grudzie, każdy ma inną koncepcję i ciągnie w swoją stronę. Ale jeśli trzeba załatwić kogoś, kto się wybija, to wszystko w tym kraju zaczyna działać. Pojawia się jednomyślność, organizacja i koordynacja.
    Jesteśmy tutaj przeciwieństwem Żydów, którzy ciągną zdolnych do góry w sposób świadomy i systemowy. Nacja ta, pomimo wielu przeciwieństw losu, ma wskutek tego wielu wybitnych naukowców, artystów i finansistów. Jest nieznośnie wpływowa...

  153. ZA CO KOCHAMY KONCERNY

  154. Po 1989 roku nastąpiła inwazja na Polskę wielkich zachodnich firm, które poczuły się tu gospodarzem, a nie gościem. Wskutek lęku i głupoty polityków, a także zabiegów lobbingowych, wszystko w Polsce podporządkowane zostało interesom koncernów (duża wolność gospodarcza, niskie podatki i w ogóle cały system ekonomiczny). Zwykli ludzie pracy się nie liczą. Oni dostają medialne chwyty piarowskie, aby siedzieli cicho.
    Oto za co "kochamy" koncerny:
  155. SKORO JEST TAK DOBRZE, TO CZEMU JEST TAK ŹLE?

  156. Nieraz słyszymy w mediach peany na cześć polskiej gospodarki. Produkt krajowy brutto rośnie, średnia płaca rośnie. Jest super. Tylko zwykli ludzie pytają dlaczego tego nie odczuwają.
    Otóż nie odczuwają dlatego, że podawane są parametry sumaryczne lub średnie i nie mówi się nic o rozkładzie mierzonych wielkości.
    Bo w liberalnej Polsce jest tak, że prawie cały wzrost konsumowany jest przez najbogatsze 10% społeczeństwa. Pozostali mają tyle samo, albo nawet mniej.
    Jeśli dochody pracodawców są coraz większe, a pracowników - stoją w miejscu, to sumarycznie dochody rosną, a średni dochód się podnosi. Nie zmienia to jednak faktu, że przy rosnących cenach (inflacja dodatnia) większość ludzi biednieje. Oto różnica pomiędzy realiami a propagandą.

  157. ZA SŁABO NA ZACHÓD, ZBYT DUMNIE NA WSCHÓD

  158. Nie jest tajemnicą, że Zachód i Wschód to nadal inne światy. Na przykład żyją tam zupełnie inne typy kobiet. Z moich obserwacji wynika, że kobiety zachodnie i wschodnie mają swoje wady i zalety. Postaram się je pokrótce wymienić:
    KOBIETA ZACHODNIA: ZALETY: otwarta, łatwo nawiązująca kontakt, rozwinięta WADY: niezależna, podatna na przygody seksualne, nie bardzo kobieca
    KOBIETA WSCHODNIA: ZALETY: rodzinna, przyzwoita, szczególnie kobieca WADY: bierna, o zawężonym światopoglądzie
    Polska jest położona na granicy Zachodu i Wschodu. Teoretycznie powinna korzystać z tego garściami. Jednak od setek lat tego nie robi.
    Jeśli chodzi o cechy kobiet polskich, to wedle mojej oceny, mniejszości z nich udało się nabyć najbardziej pożądaną kombinację pozytywów Zachodu i Wschodu. Znacznie więcej jest takich, które mają cechy negatywne obydwu stron. Skąd się to wzięło?
    Pozytywne cechy wymagają pracy, wysiłku. A pierwsze zachłyśnięcie się Zachodem polegało na kuszeniu tylko przyjemnościami, a przemilczeniu sprawy wysiłku, bo ten nie jest przyjemny.

  159. TRADYCJA PRZEKRĘTU

  160. Charakterystycznym zjawiskiem w Polsce jest głęboko zakorzeniona tradycja przekrętów, afer, nieprzestrzegania prawa, a szczególnie - przepisów. Dotyczy ona przede wszystkim mężczyzn.
    I między innymi dlatego w Polsce życie jest ciężkie, bo teoria swoje, a praktyka (życie) swoje...
    Robienie wyżej wymienionych rzeczy jest traktowane wręcz jak punkt honoru. Bez tego nie jesteś normalnym mężczyzną.
    Dlaczego tak jest? W dużej mierze bierze się z głupoty, ale także z trudnej historii. Mężczyzna musiał w Polsce często walczyć z najeźdźcą, a jeśli przegrywał (nierzadko), to musiał przynajmniej pokazać zaborcy, że ma gdzieś narzucane przez niego reguły.
    Teraz czasy się zmieniły, ale tradycja nie ginie. Szczególnie widać to w rodzimych zalotach i popisach przed kobietami. Prawdziwy Lech przekonuje, że albo jest wojownikiem, albo cwaniakiem. A Polska upada dalej...

  161. POWIĘKSZANIE PENISA

  162. W miarę pogłębiania się kapitalizmu, pogłębia się także konkurencja pomiędzy ludźmi. Jest taki typ facetów w Polsce, którzy postanowili, że pokonają konkurencję będąc wojownikami z gadżetami.
    Golą sobie główki, łączą się w sfory, mają skórę, brykę i komórę. Bo to oddziałuje na kobiety. Czy słusznie?
    Zgolić sobie główkę i mówić niskim tonem potrafi każdy (aktorstwo). Kobieta idzie do łóżka z jednym facetem, a nie z całą sforą. Ważne więc jak radzi sobie facet w pojedynkę. Bryka też się w łóżku ani w domu nie zmieści, choć trochę życie ułatwia.
    Prawda jest taka, że facet, który gra i obrasta w gadżety to gość, który sam w sobie czuje się słaby, czuje, że mu czegoś brakuje. Więc kompensuje. Bo penis powiększa się sztucznie wtedy, gdy jest on mały...

  163. ZA CO CENIĘ GÓRALI I POŁUDNIOWCÓW

  164. Mózg człowieka składa się z 2 półkul. Nie są one identyczne. Półkula prawa jest artystyczna, abstrakcyjna i syntetyczna (lubi składać informacje w całość), a lewa - analityczna (lubi rozkładać informacje na czynniki pierwsze).
    Kiedy obserwuję południowców i górali, to dochodzę do wniosku, że w ich mózgach często dominuje półkula prawa. Lubią się bawić, tańczyć, grać i śpiewać. Są zdolnymi malarzami, architektami i rzeźbiarzami. Urodzeni artyści. Lubię takich ludzi.
    Poza tym, ich abstrakcyjne podejście do rzeczy, czyni ich mało drobiazgowymi. Drobiazgi to szczegóły, a one, jak wiadomo, dzielą rzeczy (rzeczy różnią się nimi).
    A abstrakcja to coś, co różne rzeczy mają wspólnego; coś, co je łączy. I to pewnie stąd taki duch wspólnoty i górali i południowców. Są oni dla siebie milsi, są całością. Liczy się nie tylko JA pojedynczej osoby.
    Tęskni do takich społeczności każdy człowiek, który ma się dość życia wśród zatomizowanych egoistów, widzących u innych przede wszystkim różnice, nienawidzących i wykańczających się wzajemnie, bo im jakieś drobiazgi nie pasują.

  165. TAJEMNICA KAPITALISTÓW

  166. Weźmy przykład firm konkurujących ze sobą na wolnym rynku. Obniżenie ceny swego produktu ma na celu pokonanie produktu firmy konkurującej. Jeśli jednak obydwie firmy to zrobią (a obydwie przecież kalkulują), to sprzedaż im nie wzrośnie, a wskutek niższych cen, będą one miały mniejsze zyski. A mniejsze zyski to cięcia kosztów (mniejsze zarobki pracowników), zwalnianie pracowników i rosnące bezrobocie.
    Zatem, walka cenowa jest dobra dla klientów, ale szkodzi pracownikom. A klienci to w większości pracownicy... A więc na malejących cenach korzysta mniejszość: klienci-pracodawcy. Bo co z tego, jeśli zwykły człek widzi w sklepie niższe ceny, skoro ma mniejszą pensję lub właśnie "zredukowali" mu miejsce pracy?
    Jeśli większość ludzi ma mało pieniędzy, to znacznie spada popyt na produkty i firmy mają jeszcze mniejsze zyski. A więc dalej dokonują cięć kosztów...itd. Spirala absurdu rozkręca się w dół. Jest to cichy problem gospodarki wolnorynkowej. Mamy go w Polsce...

  167. BŁOGOSŁAWIONE PIENIĄŻKI

  168. Około 95% Polaków deklaruje, że są katolikami. Religia chrześcijańska mówi ludziom jak być dobrym. Wniosek z tych dwóch zdań jest taki, że w Polsce powinien być raj na Ziemi. A nie ma go...
    Chrystus uczył miłości i szacunku do ludzi. Uczył sprawiedliwości i umiejętności dzielenia się.
    System ekonomiczny, który obecnie na chama forsowany jest w Polsce, uczy, że trzeba brać pod uwagę tylko swój interes i legitymizuje wykorzystywanie, wyzyskiwanie innych. Nie ma z miłością, szacunkiem i sprawiedliwością zupełnie nic wspólnego. To całkowite przeciwieństwo. Nie sposób wyobrazić sobie Chrystusa jako szefa jakiegoś wielkiego koncernu.
    Niestety, obserwuję, że w społeczeństwie polskim sukces odnosi pewna synteza wiary i liberalnej antywiary. Polega ona na tym, że szerzy się cynizm i brak poszanowania innych, a wiara ma charakter powierzchowny, symboliczny i obrzędowy. Ważne jest, by pokazać się w Kościele (księdzu lub sąsiadowi) i dać na tacę. Zbawienie murowane...

  169. SIEDEM NIESZCZĘŚĆ

  170. Nieraz zastanawiam się dlaczego Polska jest tak często w ogonku UE w ważnych dla rozwoju społecznego dziedzinach. Pomyślałem i chyba już wiem.
    Polska szlachta przejęła zgubny indywidualizm od Sarmatów. Polega on na egoizmie i nieliczeniu się z interesem ogółu. Ja jestem najważniejszy. Zaowocowało to potem takim wykwitem jak liberum veto czy powiedzeniem, że na zagrodzie szlachcic równy wojewodzie. A koronny wykwit, bardzo typowy w naszym kraju, to ściąganie się w dół nawzajem. Jeśli ktoś jest lepszy, to nie jest ważne, że mógłby coś dobrego dla ogółu zrobić. Liczy się tylko to, bym miał dobre samopoczucie, dołując jego...
    W polskim społeczeństwie indywidualizm - spuścizna przeszłości - kwitnie. Dlatego tak łatwo było na tym gruncie zaszczepić anglosaski liberalizm, który jest właśnie systemem wymyślonym przez nieliczących się z otoczeniem indywidualistów.
    Efektem liberalizmu są duże nierówności społeczne i ogólna bieda. Płace większości Polaków są jak z PRL-u (75% pracujących zarabia mniej niż 1800 brutto), a ceny mamy już zachodnie. Znów ciężko się żyje. Ten charakterystyczny dla Polski rozziew między aspiracjami (na Zachód), a cały czas niewielkimi możliwościami, istnieje już od Sasów (od około 300 lat). Taki rozziew rodzi frustrację, która u nas bardzo często uleczana jest przez alkoholizm.
    Ludzie biedni i z poczuciem beznadziei zwracają się do Boga poprzez instytucję - Kościół. Instytucja nie jest jednak tworzona przez Boga i aniołów, ale przez ludzi, którzy przez wieki wykorzystywali swoją pozycję i bogacili się. Materializm Kościoła zrodził jego prawicowość i przyjaźń wobec kapitalistów, choć idee Chrystusa były czysto lewicowe.
    Siła Kościoła była tak duża, że na polskiej ziemi wiara zawsze miażdżyła naukę. Brak tradycji nauki nie jest dobry dla gospodarki.
    I jeszcze jedno: położenie geograficzne. Sąsiedzi na zachodzie i na wschodzie byli bardziej liczni i nieszczęśliwi mniej niż po siedmiokroć...

  171. WASALE, ZDRAJCY I IDIOCI

  172. Jak wiadomo, gdzie 2 Polaków tam 3 różne zdania. Trwająca od lat napier..lanka i kłótnie odpowiadają za trwający do teraz 300-letni upadek Polski. Państwo skłócone jest niezorganizowane, co czyni je słabym.
    Słabe państwo szuka sojuszników, za których plecami można się schować przed silniejszymi. Takim gwarantem bezpieczeństwa dla władz słabej Polski są Stany Zjednoczone. Władze są wasalne.
    Niestety, buszowskie władze USA - państwa kochającego kapitalizm, miały mentalność kapitalistyczną. Polega ona na tym, że silnych się szanuje, a słabych - wykorzystuje i lekceważy. Zwłaszcza, gdy ma się monopol. A więc Wielki Brat wrabiał Polskę z tarczę antyrakietową, fikcyjny offset F-16, wojny w Azji, itp. Korzyści żadnych...
    Co więcej, USA były żywo zainteresowane stabilizacją kapitalizmu liberalnego w Polsce, bo miał on znaczenie strategiczne: ma poprzez kontrast osłabiać pozycję Rosji.
    Ten korzystny dla USA system, na który zgodzili się polscy politycy, był niekorzystny dla polskiego społeczeństwa. Wiemy, że wynik działania systemu jest taki: zbiednienie społeczeństwa (i związane z nim patologie) oraz głębokie, niesprawiedliwe nierówności majątkowe. Ponad 60% Polaków żyje poniżej minimum socjalnego, około 2 mln wyjechało stąd z powodów ekonomicznych, 2 mln jest bezrobotnych (z czego 85% pozbawionych prawa do zasiłku). ZDRADA. A mówiono, że sukces...
    A najgorsze jest to, że polskie władze nie wyciągają wniosków z 300-letniego okresu błędów. Trwają swary i napier..lanki. Nie reformuje się nauki, wojsko ma ciągle nienowoczesny sprzęt. Nie liczy się ten, kto jest dobry dla kraju, ale ten, kto jest zgodny z władcą i jego ideologią. Upolitycznia się co popadnie.
    Nie dość, że wasal zdradził, to jeszcze nie przestaje być idiotą...

  173. DIABŁU OGAREK

  174. Rozwój ruchu feministycznego koreluje z rozwojem kapitalizmu. Nie jest to przypadek.
    Kapitalizm to system, w którym bardzo dobrze znajdują się ludzie egoistyczni i bezwzględni. Te cechy dają dużą forsę. Na początku forsę mieli przede wszystkim mężczyźni. I mieli oczywiście żony, które na tą forsę leciały. Egoizm, bezwzględność czy też chamstwo przeszkodą nie było. Było raczej bodźcem seksualnym, przejawem męskości.
    I byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że egoistyczny buhaj, który ma dużo forsy, ma również chętkę na wiele innych pań. A zależna finansowo żona musiała dbać o dom i nie tylko nie mogła się rozwijać jak chciała, ale musiała także znosić upokarzające podboje sponsora. Bo była zależna. Więc zapragnęła być niezależna. Bunt przerodził się w nurt społeczny - feminizm.
    Można tu mówić o pewnym komizmie. Kobiety padły ofiarą własnej fascynacji.
    Obecnie feminizm kojarzy się z buntem kobiet przeciwko mężczyznom, a jest to skojarzenie błędne. Ludzi w kapitalizmie dzieli się na biednych i bogatych, więc jest to bunt biednych (akurat kobiet) przeciwko bogatym facetom. Nie sądzę, aby bogate kobiety musiały walczyć o swoje prawa. Mówiąc szerzej, jest to bunt przeciwko ekspandującemu złu. Bunt powstał wtedy, kiedy zło już było i zaczęło doskwierać...
    A najlepszą walką byłoby uderzenie w samą przyczynę. Przepis jest prosty: droga Pani... Nie nagradzaj sukinsyna, to sukinsynów nie będzie.

  175. ABORCJA OCZAMI NAUKOWCA

  176. Temat aborcji wywołuje w Polsce spory i emocje. Postanowiłem, że wypowiem się w tym temacie, gdyż z wykształcenia jestem biologiem molekularnym i spojrzenie naukowca uważam za cenne w sporze.
    Zapłodniona komórka jajowa (zygota) człowieka jest bardzo podobna do zygot innych gatunków. Zachodzą tam procesy życiowe (biochemiczne, genetyczne) i w tym sensie jest ona żywa. Procesy te u wszystkich gatunków w istocie nie różnią się, zatem nie są charakterystyczne dla zygoty człowieka. Ponadto, zygota człowieka jest zależna od organizmu matki, czyli nie stanowi samodzielnego organizmu.
    Takie ważne zjawiska jak świadomość i odczuwanie są związane z wysoko uorganizowanym mózgiem. W pełni wykształcony mózg pojawia się u ludzkiego płodu dopiero po 12 tygodniach ciąży.
    Biorąc pod uwagę powyższe fakty, widzę 2 możliwości: albo chronimy życie rozumiane jako procesy życiowe i wtedy żarliwie chronimy nie tylko zygoty człowieka, ale także szympansów, psów, kotów, papug, karaluchów, itd...
    albo chronimy życie rozumiane jako forma uorganizowana na tyle, że jest w stanie odczuwać i być siebie świadoma. I wtedy obecne polskie prawo aborcyjne jest zupełnie dobrym kompromisem.

  177. ANGLOSASKIE BADZIEWIE KOMERCYJNE

  178. Takie rzeczy jak kultura i tradycja nie są bynajmniej zbędą przesadą. Przekazywane z pokolenia na pokolenie, od wieków pomagały ludziom radzić sobie poprzez dostarczanie zoptymalizowanych reguł ułatwiających życie.
    Obecnie żyjemy w czasach, w których świat (także Polskę) zalewa anglosaska antykultura komercyjna, związana z anglosaską ekspansją ekonomiczną. Uważam ją za totalnie bezwartościową, dlatego, że nie pomaga ona (szczególnie młodym) w życiu i rozwoju. Wręcz przeciwnie, gdy obserwuję młodych, nabuzowanych przez reklamy, MTV i amerykańskie kino, to w oczy rzuca mi się ich nadmierna agresja, nerwowość i zagubienie. Widać, że to, co niesie antykultura komercyjna wcale im nie pomaga. Gadżety też nie pomagają.
    A jest tak dlatego, że nie została ona stworzona do pomagania, tylko do takiego zmanipulowania młodego człowieka, by kupował jak najwięcej produktów zachodnich firm. Jeśli to zrobi, to one go fałszywie nagradzają, mówiąc że jest super, cool i normalny. A jego problemy - jak zostają, tak zostają...

  179. BOSCY PRZYBYSZE W SKANSENIE

  180. Nie od dziś wiadomo, że z polskim sportem źle się dzieje. Wina oczywiście nie tkwi w sportowcach, bo jak mawia Beenhakker, wszędzie na świecie są takie same talenty. Pracować oni też potrafią.
    Stajnię Augiasza stanowi organizacja. Z reguły beznadziejni trenerzy-kaprale, z jakimiś słabymi (ale swoimi) koncepcyjami na trenowanie i mnogość nic nierobiących, ale chapiących forsę działaczy - to wszystko musiało źle odbić się na wynikach. Bo w takiej sytuacji sportowiec nie nabywa umiejętności na poziomie chociażby europejskim, a jego psychika siada.
    Kiedy jest już bardzo źle, to z nieba (Zachodu) spada nam trener spoza układu i za ciężkie pieniądze. Wszyscy więc liczą na szybki cud. Jeśli cud się zdarzy, to trener staje się obiektem kultu, wręcz bożkiem, a jeśli nie udaje mu się oczyścić stajni Augiasza, to husaria polskich dziennikarzy sportowych czyni go wyklętym. I tak od trenera do trenera. Od manii do depresji.

  181. SZNURKI DO SNOPOWIĄZAŁEK

  182. W PRL-u, sznurek do snopowiązałek był symbolem problemu nie do rozwiązania w obrębie systemu ekonomicznego, bo nigdy nie można było go nigdzie kupić.
    Myślę, że obecny LIBEralno-postpeerelowski system ma też swoje sznurki do snopowiązałek. Są to:
    I jest jeszcze jeden sznurek, który to w temacie powyższych zagadnień zasznurowuje mediom usta. Prawie całkowicie.

  183. MIŁUJĄCY LEKARZE POLSKIEJ ZIEMI

  184. Za rządów PO, takie gwiazdy jak: Krauze, Stokłosa i Dochnal zostaną całkowicie uniewinnione i państwo przestanie się ich czepiać (nie wiedzieć czemu). Natomiast, wcale się nie zdziwię jak modny stanie się czarny piar wobec dobrych ludzi, takich jak np. Matka Teresa z Kalkuty, Maksymilian Kolbe czy Janusz Korczak.
    Nieco ironizuję, ale prawda jest taka, że kapitaliści nienawidzą dobrych ludzi i boją się ich. Kapitalizm jest antychrześcijański w swej istocie, choć Kościół boi się powiedzieć o tym wprost, bo ma swoje interesy materialne.
    I po tym wszystkim, będziemy widzieć występujące w mediach, wypacykowane gogusie z PO, które z łagodnością lekarza i piarowską skutecznością będą nas czarować o tym, że nareszcie żyjemy w zrównoważonym, spokojnym domu, wolnym od kłótni i nienawiści. Pełnym miłości.
    Jedno jest pewne: mniej niebezpieczny w polityce jest nieokrzesany chłop z chłopskim rozumem niż gładki sukinsyn.

  185. CICHA ZDRADA

  186. Solidarność to związek zawodowy, który obalił komunizm w Polsce. Widać, robotnicy mieli już dość systemu, który miał sprzyjać ludziom pracy, a - gdy szybko zdegenerował się - to wpędził ich w biedę, szarzyznę, beznadzieję, a nawet strzelał do nich jako do niepokornych.
    Jest logiczną rzeczą sądzić, że pracownicy obalali PRL dlatego, aby mieć lepiej, a nie gorzej. I efekty są takie, że obecnie żyje poniżej minimum socjalnego 2 razy więcej ludzi niż w PRL, są oni wyzyskiwani przez zachodnie koncerny, a za przynależność do związków zawodowych traci obecnie pracę więcej ludzi, niż na początku lat 80-tych za przynależność do Solidarności. Jest jeszcze gorzej.
    Ci, którzy dawniej należeli do Solidarności chwalą globalizację (Wałęsa), karcili Polskę za kalkulację narodowych interesów (Geremek), mają w rękach wpływowe, prokapitalistyczne gazety (Michnik) oraz przynależą do partii LIBEralnych (Tusk).
    Ich koledzy, którzy pozostali w nurcie konserwatywno-patriotycznym (myślę tu o PIS-ie), po dojściu do władzy doświadczyli zjadliwego ataku ze strony zależnych od kapitału mediów. Cokolwiek chcieli zrobić dla zwykłych ludzi, to było źle...
    Komentarz jest następujący: Zdrada panowie! Jesteśmy w d....

  187. SPRAWIEDLIWOŚĆ PONAD WOLNOŚĆ

  188. Każda społeczność uznaje za wartość to, co przyczynia się do jej rozwoju. Wolność w Polsce to wolność w rozumieniu amerykańskim, czyli wolność gospodarcza (przedsiębiorca robi co chce i państwo mu się nie wtrąca w pomnażanie majątku). Doprowadziła ona u nas do ogromnych nierówności społecznych i związanych z nimi patologii.
    Mimo to, politycy cały czas przekonują w mediach, że ta obca, anglosaska "wolność" to dla Polski wielka wartość i błogosławieństwo.
    Osobiście uważam, że sprawiedliwość jest wartością nadrzędną, a wolność ważna jest tylko o tyle, o ile nie krępuje się bezsensownie prywatnej inicjatywy, która daje postęp i miejsca pracy. Jednak, ważne jest potem, aby doceniać nie tylko przedsiębiorcę (tego, kto MA środki produkcji), ale także tego, kto pracuje.
    Sprawiedliwy podział zysku ma znaczenie priorytetowe. Zupełnie nie rozumiem dlaczego tylko jedna strona miałaby korzystać, a druga dostawać jakieś ochłapy. I co niby w tym takiego realnego?

  189. DUPERELIZM ZASTĘPCZY

  190. Popularność polskiej lewicy zanika i może się okazać, że w Polsce stanie się to samo, co w USA, gdzie na scenie politycznej dominują 2 partie prawicowe: Demokraci i Republikanie.
    Dlaczego tak się stało? Gdy w 2001 roku ludzie wybrali SLD, to potem okazało się że pojechaliśmy na wojnę w Iraku, obniżono podatek CIT dla przedsiębiorców do 19%. Miller spotykał się z przedsiębiorcami i twierdził, że liczy się gospodarka, a reszta to duperele. Coraz więcej ludzi natomiast żyło poniżej minimum socjalnego, a bezrobocie wynosiło w pewnym czasie 20%.
    Potem jeszcze doszły niefortunne wypowiedzi: Millera: Trzeba obniżać podatki i nie ma innej drogi (gdy wrócił z Waszyngtonu), Borowskiego: Jest współcześnie więcej ludzi niż miejsc pracy i niewiadomo co z tymi ludźmi robić.
    No i stało się. Wyborcy, którzy okazali się nie być idiotami, ukarali SLD i teraz rozpaczliwie walczy on o powrót do dawnej "świetności". Senyszyn nagle wzięło na walkę z Kościołem. Jeszcze tylko brakuje podjęcia tematu aborcji, eutanazji i legalności tęczowych parad.
    Problem polega na tym, że dla zwykłych ludzi to nie są tematy najważniejsze, tylko zastępcze duperele, mające zasłonić brak propozycji istotnych, niejako odwrócić od nich uwagę.
    Prawdziwa lewica w odwiecznym konflikcie: pracownik-pracodawca, staje w obronie tego pierwszego. Jest za progresywną skalą podatkową, osłonami socjalnymi, realnymi prawami pracowniczymi i sprawiedliwym podziałem wypracowanego zysku. Lewica, która tego nie robi, jest albo lękliwa, albo słaba merytorycznie albo po prostu zaprzedana.
    Albo - jednym słowem - jest to polska lewica współczesna, która pokazuje że współczesność lewicy może objawiać się jej brakiem...

  191. SOLIDARNOŚĆ MA RACJĘ, LIBERALIZM MA FORSĘ

  192. Liberalizm gospodarczy w sposób nieunikniony prowadzi w praktyce do kumulacji ogromnego bogactwa w rękach niewielkiego procenta osób, podczas gdy reszta żyje skromnie i dostaje w mediach papkę propagandową, aby się nie zbuntowała.
    W Polsce, poniżej minimum socjalnego żyje 60,5% obywateli i procent ten z roku na rok wzrasta.
    Jeśli tak duży procent ludzi ma mało pieniędzy, to popyt wewnątrz kraju jest siłą rzeczy niski, czyli kupuje się mało towarów. Firmy mają małe zyski i muszą redukować koszty przez redukcję pensji i etatów. Coraz mniej ludzi ma pieniądze i... spirala rozkręca się w dół. Jest to rozwiązanie krótkofalowe, zwłaszcza, że rodzi patologie.
    Gdy firmy oszczędzają na pracownikach, to są oni w pracy znacznie dłużej niż 8 godzin, bo pracują "za dwóch". Mają mało czasu dla rodzin i są zmęczeni. Łatwiej im wtedy o kłopoty zdrowotne. Wśród ludzi biednych i rozjuszonych niesprawiedliwością wzrasta agresja i przestępczość. Coraz gorzej się w takim kraju żyje.
    Solidarny podział wypracowanego zysku sprawia, że wszyscy partycypują w rozwoju i wszyscy na nim korzystają. Rozwija się więc cała społeczność, a nie tylko wpływowe grupy interesów, starające się w mediach o dobry wizerunek jak o zasłonę dymną.
    Gdy wszyscy mają czas i środki, to zakładanych jest dużo rodzin i rodzi się dużo dzieci. Populacja nie kurczy się, tylko rozrasta (dzietność Polek dzisiaj to tylko 1,28 dziecka na kobietę). Coraz większa jest też różnorodność genetyczna populacji, co zwiększa prawdopodobieństwo jej przetrwania.
    Jak widać, rozwiązania liberalne i solidarne nie są równoważnymi poglądami. Solidarność ma rację. Niestety, liberałowie dysponują dużą kasą na profesjonalną reklamę fałszu.

  193. CUD NISKICH PODATKÓW I WYSOKICH PENSJI

  194. Przed dojściem do władzy PO obiecywało gospodarcze cuda na kiju. Podatki miały być niższe, a ludziom w ogóle miało żyć się lepiej. A więc zaraz na początku roku 2008, pracownicy budżetówki, mający dość "realnych gospodarczo" pensyjek, zaczęli wyciągać ręce do rządu po SWOJE. Sytuacja zrobiła się tak podbramkowa, że nic tylko obniżać podatki i obniżać...:)
    PO tak naprawdę jest zwolennikiem nie tylko niskich podatków, ale także niskich pensji minimalnych (nie chce ich podwyższać). Jest to przecież partia liberalna, która tłumaczy swoje poglądy stymulowaniem rozwoju gospodarczego. Chodzi o to, aby firmy miały jak najwięcej pieniędzy na inwestycje i rozwój.
    Przyjrzyjmy się sprawie bliżej. Większość społeczeństwa to pracownicy (pracobiorcy). Gdy firmy mają dużo forsy, to rozwój rzeczywiście jest, ale większość za swoje mizerne pensyjki nie może z owoców tego rozwoju korzystać. Na rozwoju korzystają więc tylko kapitaliści, pracodawcy, czyli mniejszość.
    I jak się ten stan ma do demokracji, w której ponoć decyduje większość? Pytanie jest retoryczne, bo demokracja w kapitalizmie istnieje, pod warunkiem, że niczego nie zmienia.

  195. SKANDYNAWIA GÓRĄ

  196. Kapitalizm liberalny (oparty na własności), forsowany w Polsce konsekwentnie od 1989 roku, bez względu na to jaka partia rządzi i bez względu na koszty społeczne, polega na tym, że dominującą i decydującą rolę odgrywa tylko 1 grupa społeczna - pracodawcy. Pracobiorcy są grupą zdominowaną, podporządkowaną. Wynik tego jest prosty do przewidzenia: pracodawcy się nieprzyzwoicie bogacą, a pracobiorcy konsekwentnie dostają minimalne ochłapy. Nawet gdy pracowników brakuje, można sprawę rozwiązać sprowadzeniem tańszej siły roboczej ze Wschodu, zamiast lepiej płacić swoim.
    Nierówności majątkowe są wtedy kolosalne. Tzw. wskaźnik Giniego, mierzący przepaść między bogatymi i biednymi, wynosi w Polsce 36 (to jest dużo) i jest podobny do tego, który ma liberalna Wielka Brytania. W pozostałych krajach Europy Zachodniej jest on niższy, a w Skandynawii oscyluje w pobliżu 24.
    Politykom udało się poprzez media wmówić ludziom, że nie ma alternatywy dla obecnej rzeczywistości, a jak się komuś nie podoba, to może wracać do PRL-u. A tymczasem alternatywa jest i istnieje ona sobie na północy Europy - właśnie w Skandynawii. Panuje tam kapitalizm socjalny (oparty na pracy) i wypracowany przez robotników zysk jest dzielony znacznie bardziej sprawiedliwie, bo podział jest wynikiem negocjacji pomiędzy pracodawcami, a silnymi centralami związkowymi. W konsekwencji, pracownicy dobrze zarabiają i dba się o ich prawa.
    Jest to zupełnie inna rzeczywistość: pracujesz i masz coś z tego, masz czas i środki na rozwój indywidualny, założenie rodziny i godne życie. Jest to przede wszystkim kwestia filozofii gospodarki, sposobu podziału dóbr, bez względu na to jak one są duże. Jak widać, nie ma w tym nic gospodarczo nierealnego.
    Co więcej, wskaźnik rozwoju społecznego (HDI), który mierzy nie tylko bogactwo mieszkańców, ale także długość życia oraz wykształcenie, osiąga rekordowe wartości właśnie w takich państwach jak: Norwegia i Islandia.

  197. SOKRATES UPROŚCIŁ SPRAWĘ

  198. Wielki filozof - Sokrates, zasłynął między innymi ze złotej myśli: "Dobro jest wiedzą". Znaczyło to tyle, że Sokrates uważa, że każdy kto wie czym jest dobro, jest dobry.
    Obserwacja współczesności poddaje w wątpliwość słynną sentencję Sokratesa. Brzmi ona dzisiaj nieco naiwnie. Czasy obfitują teraz w cyników, którzy wiedzą czym jest dobro, ale się tą wiedzą specjalnie nie przejmują i tłumaczą to "życiem" i ekonomicznym realizmem. Skoro więc dobro niekoniecznie jest wiedzą, to zło niekoniecznie jest głupotą. Dlatego w tytule mojej strony obywatelskiej oddzielam te dwie "cnoty".
    Podobnie, wytłumaczę dlaczego oskarżam "czasy", a nie np. system ekonomiczny - kapitalizm, który specjalnie z dobrem i z mądrością się nie kojarzy (pomimo pewnej skuteczności) i ludzie o tym wiedzą, na co dowodem jest fakt, że w mediach słowa "kapitalizm" się raczej unika.
    Z trzech podstawowych cech współczesnego kapitalizmu: dużych nierówności majątkowych, istnienia wielu ludzi niepotrzebnych (odrzuconych przez system) oraz obniżania się poziomu wielu sprzedawanych towarów, kapitalizm dawny miał tylko tą pierwszą cechę. A więc "pełnia szczęścia" to znak współczesnych czasów. Odrzuceni bezrobotni to wynik ogromnego dzisiaj postępu technicznego, wskutek którego maszyny wypierają pracowników. A niski poziom to efekt tego, że rodzice mają mało czasu by edukować, nauczyciele - mało pieniędzy, a młodzi - mają mnóstwo konkurencyjnych dla edukacji pokus.

  199. INTRO NIEWALENTYNKOWE

  200. Pierwszy wpis na tą stronę powstał 14 lutego - w Walentynki, ale traktuje ona zdecydowanie o tym, dlaczego nie jestem zakochany we współczesnej rzeczywistości. Będą to komentarze i riposty szczegółowo odnoszące się do tego, co niosą media, komentowane przez naukowca, czyli człowieka wiedzącego jak obiektywnie tą rzeczywistość badać i mającego też trochę wiedzy...
    Na razie, tytułem abstrakcyjnego i zwięzłego wstępu, powiem tyle, że wedle mojej oceny, żyjemy w ciekawych czasach, w których:
    Im coś jest głupsze, tym bardziej jest rozpowszechnione, a im coś jest bardziej wredne, tym bardziej wynoszone jest na piedestał.
    Im ktoś jest bardziej subiektywny, tym bardziej mówi prawdę, a im ktoś jest bardziej wasalny - tym lepszą osiąga pozycję.
    Są to czasy, w których wartościowe jest to, co się sprzedaje, a nie sprzedaje się to, co wartościowe. A ponoć wolni ludzie, jak nigdy, zniewoleni są przez konkurencję i biedę.
    "Obyś żył w ciekawych czasach!" - to w Chinach jest przekleństwo...

Kontakt